Wszyscy wierza w Chrystusa, ale kto zna, wierzy i zozumie Jego nauki, tak aby byc ZBAWIONYM?


        Strona Glowna                                                   


Zagadnienia i Listy




KOCHAM KSIĘDZA

Ja mam 17 lat.

Ten problem ... no właśnie... to miłość czysta i "platoniczna" którą darze księdza z mojej parafii. Chciałbym być Jego przyjacielem, tak po prostu.

Trwa to już 145 dni od tego czasu moje życie się zmieniło, szczególnie moja wiara. Kocham to kiedy On mówi, śpiewa, cokolwiek czyta czy też patrzy na mnie choćby przez 1 sekundę. Nie mam jakiś większych pragnień jak tylko spotykać go co dzień, rozmawiać ,śmiać się ...Walczę już z tym od 27 listopada. Jestem wdzięczny Bogu za to że zesłał mi takiego człowieka który zmienił mnie całkowicie, choć on nie jest tego świadom. Jednak jest to wielki ból kiedy ja Go nie znam .. i jest mi źle .. bardzo źle ..

Idę z psem na spacer, a potem musze się uczyć ..a potem napiszę coś więcej.

Pozdrawiam i Szczęść Boże.

Witam serdecznie,

A możesz mi napisać co mówi ci twoje sumienie na ten temat?

- Szczęść Boże!

Witam,

sumienie ? jeju .. a czy ta miłość jest grzechem ? nie sadze ..

ale ja po prostu chcę tylko go poznać lecz brak mi odwagi mu tego powiedzieć nie wiem czego się boję ... chyba czekam aż on podejdzie pierwszy co jest raczej nie możliwe .. bo ja go spotykam na co dzień na Mszy św. czy tam na cotygodniowych spotkaniach .. on wie o mnie bardzo mało .. a ja chcę być tylko "aż" jego "kumplem" :). I z każdym dniem boję się, że się obudzę i to uczucie zaniknie albo on odejdzie ..

Chciałbym się poradzić co robić. A może jak zdobyć odwagę. Mam jeszcze inne pytanie, ale siostra moja che coś robić na komputerze to musze kończyc, napsze jeszcze jutro...

Witam serdecznie,

To na razie nie jest grzechem, ale może do grzechu doprowadzić, bo taka miłość nie jest naturalna, aby mieć aż tak wielki pociąg do osoby tej samej płci.

To co przeżywasz to jest mieszanka pokusy na przemian z wyrzutami sumienia, bo pragniesz i jednocześnie czegoś się obawiasz, ale nie wiesz dokładnie czego. I to bardzo cię ekscytuje i niepokoi.

Tak właśnie zaczynają się wszystkie związki emocjonalno - erotyczne, a w przypadku tej samej płci dokładnie tak zaczynają się związki homoseksualne.

Na początek wszystkie takie przygody zaczynają się niewinnie, ot po prostu emocjonalna przyjaźń, pełna niewinnego uwielbienia i oczarowania przymiotami osobowości danej umiłowanej osoby, co powoli nabiera pragnień i emocji erotycznych.

Normalnym jest, aby kogoś lubić i doceniać, ale jak nie może się z tego powodu spać, to jest już zaawansowana pokusa.

Widzisz, na tym polegają wszystkie pokusy diabelskie. Właśnie na podstawie najpierw fascynacji daną osobą, potem uczuć emocjonalnych, a potem intymnych pragnień i pożądliwości. A jedno prowadzi do drugiego, bo jak to się mówi: "w miarą jedzenia apetyt rośnie"

Na podobnej zasadzie zamężni panowie, czy też panie popadają w grzech cudzołóstwa, bo zaczyna się zawsze od atrakcyjnej przyjaźni, co przerasta w sferach emocjonalnych do pożądliwości intymnych.

Diabeł potrafi manipulować uczuciami, bo jak już być może wiesz, wszystkie uczucia są sprawą balansu chemicznego. Z medycyny wiemy, że na przykład depresja jest wynikiem rozregulowanego balansu chemicznego, a leczenie polega na przywróceniu tego balansu do normy. To samo ma się z wszystkimi emocjami, bo nie tylko te negatywne są problemem, ale te na pozór pozytywne też są wynikiem zakłóconego balansu chemicznego.

Nawiasem mówiąc wiele innych, chorób, szczególnie psychicznach jest rezultatem chemicznych zmian w organizmie. A leczenie to nic innego jak próba przywrócenia tego balansu do normy. Dlatego wiele zależy od prawidłowego odżywiania dla utrzymania witamin i minerałów, które mają wpływ na funkcje tak ciała, jak i duszy. Bo w zależności od fizycznej formy mózgu, będzie zależeć jego funkcjonowanie.

Medycyna specjalizuje się w leczeniu na przykład depresji, bo jest to symptom negatywny i ludzie chętnie płacą pieniądze, aby się tych negatywnych uczuć pozbyć, czego nie stosuje się do tych pozytywnych, ale te pozytywne są równie niebezpieczne, jeśli nie bardziej od tych negatywnych.

I tak jak niektórzy mają problem z negatywnymi uczuciami, to ty masz problem z -na pozór- pozytywnymi uczuciami, które jednak wielu ludzi doprowadziły to tragedii. Tego bowiem rodzaju fascynacje emocjonalne doprowadziły do wielu nieszczęśliwych małżeństw, do rozbicia małżeństw, do osierocenia dzieci i wielu z tym związanych nieszczęść.

Wiedz, bowiem, że te fascynacje na ogół nie trwają długo, ale po doprowadzeniu do grzechu te fascynacje się ulatniają, zainteresowanie daną osobą powszednieje, a pozostaje po tym grzech i jego konsekwencje.

Gdyby diabeł nie był w stanie posługiwać się właśnie takimi metodami, to nie byłby w stanie ogóle kusić i skłonić człowieka do grzechu, gdyby właśnie nie miał wpływu na emocjonalną funkcję, aby wzbudzać pożądliwość. A pożądliwość to tak jak energia magnetyczna, która nie ustanie, aż nie dosięgnie swego celu. Diabeł jest tak okrutny, że często, po doprowadzeniu człowieka siłą pożądliwości do grzechu, potem w zależności od planu diabelskiego, albo jakiś czas trzyma człowieka w tym stanie, albo, co też często ma miejsce nagle wszczymuje to działanie i pozostawia rozdarte serce.

Często bowiem zdarza się, że taka przygoda fascynacji i emocjonalnej przyjaźni doprowadza do pożądliwości erotycznej, tak hetero jak i homo-seksualnej przygody, która po ziszczeniu po jakimś czasie, lub nawet nagle odchodzi.

Po krótszym lub dłuższym czasie Ci ludzie co mieli do siebie pociąg, nagle nabierają wstrętu do do siebie lub nawet tego co zaszło, do tych partnerów, którymi byli tak bardzo zafascynowani i również do siebie samych. Przypadków jest miliony, ludzie nie wiedzą co robić potem. I tak jedni teskniąc do minionego romansu i fascynacji szukają innej osoby, aby doświadczyć tego samego uczucia raz jeszcze w tym celu szukają innego partnera. A nni z ciężarem winy, niesmaku i wręcz nienawiści popadają w jeszcze gorsze stany. Próbują utopić wspomnienie tego grzechu w alkoholu, narkotykach, a czasem po prostu kończą ze sobą popełniając samobójstwo.

Bo tak jak piękne były początki tego wszystkiego, tak okrutne potem jest utrata tej wzniosłej emocjonalnej przygody, rozczarowanie, wstręt i poczucie winy jest o wiele większym przeżyciem od tego pierwszego i tak jak na początku człowiek nie umiał sobie poradzić, nie mógł spać po nocach, tak teraz nie może już żyć, bo przedtem była złudna w prawdzie, ale była nadzieja szczęścia to teraz nie ma żadnej nadziei, ale ból, niesmak i cierpieniem rozdarte serce.

Zanim więc, drogi przyjacielu, będziesz pozwalał sobie na rozwój tych uczuć i na progres w kierunku dopełnienia grzech, musisz to wszystko wzięć pod uwagę, że to wszystko doprowadzić może twoje całe życie do ruiny i duszę na potępienie.

Nie ma przypadków i nie bez powodu trafiłeś na moją stronę i nie bez powodu napisałeś do mnie list w poszukiwaniu pomocy. Dobry Bóg miał nad tobą czuwanie i zainspirował cię, aby za moją pomocą ostrzec cię przed konsekwencją tej jakże niewinnej z pozoru pokusy.

Dobrze do musisz przemyśleć i pokornie przemodlić przez kilka dni. Jak masz jeszcze jakieś pytania, z radością odpowiem. Bardzo też doceniam twoje szczere poszukiwanie pomocy, nawet jeśli nie liczyłeś na taką odpowiedź.

- Szczęść Boże!

Witam , =)

Na początek bardzo dziękuję za odpowiedź i że w ogóle poświęca pan czas dla mnie. Dzisaj moge pisać spokojnie, bo siostry mojej nie ma w domu, ona wszędzie wtyka nos i chce wiedzieć co do kogo pisze.

"Normalnym jest, aby kogoś lubić i doceniać, ale jak nie może się z tego powodu spać, to jest już zaawansowana pokusa."
To nie tak :)
ja po nocach śpię on tylko śnił mi sie Po prostu tam od 5 do 7 razy :).
Gdy chodzi o tą pożądliwość to ja już kiedyś tego doświadczałem w kobietach gdy byłem inny, ale jak mówiłem zmieniłem się i nie wiążę żadnego nieprzyzwoitego czynu z osobą mego ukochanego. To prawda on mnie fascynuje ale nie wyobrażam sobie gdy w przyjaźni z nim chciałbym czegoś więcej. Odkąd kiedy to się stało ja także inaczej zacząłem patrzeć na kobiety , nie szukam już dziewczyny na którą bardzo długo czekałem, wystarcza mi przyjaźń która tak szybko do mnie przyszła wobec koleżanki bardzo niezwykłej =), ale o niej to może coś kiedy indziej.

Przyjaźń bardzo wiele dla mnie znaczy i także nie mam żadnych złych myśli ani skojarzeń.
A gdy chodzi o zdradę przez także tą fascynację w małżeństwach chyba to rozumiem .. sam mam rodziców którzy nie tak dawno mieli z tym problemy ..

Mama okłamywała ojca .. czymś czego sam byłem naocznym świadkiem .. choć nie była to jakaś pełna zdrada poprzez stosunek ale .. jak w ewangelii pisze kto pożądliwie spojrzy na kobitę już dopuścił się cudzołóstwa . A ja tego bardzo się brzydzę. Niby te fascynacje krótko trwają a ja właśnie się tego boję że stracę to uczucie a przez to znów się zmienię lecz w drugą stronę .. i co najgorsze oddalę od Boga .. bo on bardzo mi pomaga choć nie jest tego świadom. A ja mam plany takie na życie , że może zostanę księdzem .. może tzn. .. mowie tak dlatego bo gdybym stracił tą "fascynacje" to już niczego się nie nauczę i może stracę powołanie ..

A czytałem też na Internecie przypadek podobny do mnie .. chłopak odważył się wszystko powiedzieć księdzu i jest z siebie dumny .. są przyjaciółmi i nic więcej a on teraz jest Kapłanem . i chyba czuł to co ja.. ale ja nie mam odwagi bo wcześniej byłem bardzo nieśmiały .. dopiero teraz zacząłem się otwierać ale chyba za późno.

A wziął pan pod uwagę właśnie to że on jest kapłanem i choćbyśmy już żyli w przyjaźni to on nie pozwoliłby mi na coś więcej niż przyjaźń ja tak umyśle, bo to wspaniały człowiek. Ale tak w ogóle to my zachodzimy w tym wszystkim tak daleko .. a ja dalej nie wiem jak mu to powiedzieć =((

Więc jeśli teraz wiem do czego to może doprowadzić to mimo to mogę trwać w tym uczuciu i dążyć do przyjaźni ? Będę się modlić jak co dzień i niech to będzie tylko przyjaźń !

Jeśli napisałem coś nie tak to przepraszam i proszę mnie poprawić ale także zrozumieć bo to nie jest dla mnie proste =(. Dziękuję. Mało napisałem właśnie bo się śpieszę na Mszę wieczorną a nie chciałem tego odkładać na później bo .. po prostu nie mogłem !

Szczęść Boże !

Witaj,

Bardzo się cieszę, że nie wziąłeś mi za złe mojego ostrzeżenia, ale ja w dalszym ciągu wiem, że zagrożenie jest i to bardzo poważne.

Ja uważam, że przyjaźni nie trzeba proponować, bo to następuje samoczynnie. Przyjaźń nie jest żadnym związkiem w którym ludzie proponują przyjmują, czy odtrącają. To ma się do zaręczyn, czyli propozycji między kobietą a mężczyzną. Pisałeś, że jesteś wielce szczęśliwy jak słuchasz jego głosu, albo jak on na ciebie popatrzy. To jest cielesna fascynacja osobą, a nie osobowością, a to jest duża różnica, to jest sfera zmysłowa i nie ma nic wspólnego z wiarą w Boga.

Na tej podstawie nie powinieneś iść na księdza, bo do tego potrzebne jest powołanie Boże, a w twoim wypadku, ty jesteś tak zafascynowany człowiekiem, że chciałbyś robić i zajmować się tym czym ten człowiek się zajmuje. A to jest bardzo płytkie i zmysłowe.
Tym bardziej że sam mówisz, że jak ta fascynacja zaniknie to twoja wiara w Boga też zaniknie. A więc nie Bóg ciebie powołuje, ale twoje własne zmysły dyktują ci to czym ciało się fascynuje.

Powinieneś dać sobie spokój, bo to na razie jeszcze nie nabrało pełnego rozmachu i myślisz, że tu chodzi tylko o niewinną przyjaźń, ale nie masz pewności, że to się nie zmieni, bo diabeł nie śpi i jego celem jest atakowanie księży bardziej niż świeckich ludzi, właśnie do grzechów homoseksualnych.

Nie wiem, na ile się orientujesz, ale w Ameryce na przykład, wychodzą na jaw skandale różnych afer homoseksualnych, których dopuszczają się księża. Bo szatan kładzie ogromnie wielki nacisk na ten grzech. Być może na razie tobie chodzi o przyjaźń, ale może szatan tak podejdzie tego księdza, że będzie jego kusić do uczuć wzajemnych i wykorzysta twoją naiwną przyjaźń, aby doprowadzić was dwóch do grzechu.

Ja ci wierzę, że masz dobre zamiary, bo diabeł wie, że na razie nie może cię jeszcze kusić do grzech, dlatego przygotowuje do tego grunt, czyli najpierw platoniczną miłość i fascynację, a potem z czasem pokusa zmieni stopniowo swój charakter. Ja nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości. Bój się więc Boga i nie daj się wciągnąć w pokusę.

- Szczęść Boże!

Witam !

Nie napiszę zbyt wiele bo spieszę się do szkoły więc ponownie pomyślę i napiszę po szkole.

A co z przypadkiem chłopca o którym wspominałem ? Tak teraz sobie wspominam chwile kiedy spotykałem Go nie na Mszy .. i to właśnie mogła być działalność Diabła bo w kościele On wstępu nie ma .. nie chodzi tu tylko o fascynację cielesną .. bo Ten człowiek pięknie przemawia nie tylko głosząc kazania jak tez pięknie przezywa Mszę Św.

A co z moją zmianą ? byłem grzesznikiem jeszcze pół roku temu i nagle z dnia na dzień to się zmieniło. Co to był za moment ? Czy Bóg nie zesłał mi właśnie tego człowieka abym się zmienił? .. bo ja teraz inaczej postrzegam Świat i myślę że pozytywnie. I nie chcę żyć jako sztucznie, papierowo że robię to dla Tej osoby która to spowodowała, lecz dla Boga i dziękować mu za to. Ale czuję że nie mogę tak tego zostawić .. bo tak bardzo chciałbym Mu podziękować za Jego osobę choć nie będzie w stanie zrozumieć jak On mi pomógł. Nie musiałbym też wprost mówić Mu tego wszystkiego co się zemną podziało i oferować przyjaźni .. ale ona może przyjść z czasem spotkań na plebani co piątek czy cokolwiek innego .. czego chyba nie ma jak tylko właśnie te spotkania. Więc mam czekać do jakichś pociągów homoseksualnych ? Ja nie wyobrażam sobie nawet jak by to było ale diabeł wie i posługuje się moją pamięcią z wcześniejszego życia kiedy byłem młodszy i co prawda nie byłem "czysty" =( . Ale ogromnie się tym brzydzę i tak bardzo chciałbym zapomnieć .. Bo teraz to ja nawet nie potrafię powiedzieć złego słowa na bliźniego . ... chociażby na wroga.

A pokusą jest to ze ja patrzę tak na Niego i cieszę się że on te ż się popatrzy .. i właśnie z tym chyba muszę skończyć i patrzeć inaczej na Niego. może na jego czyny i dobroć i osobowość jak Pan wspomniał wcześniej. Na razie i tak nic nie zrobię bo jak mówiłem jestem nieśmiały i to jest chyba dobra tego strona, bo inaczej już dawno mogłem mu to powiedzieć a do Pana nigdy nie napisać. A jeśli chodzi o tego księdza to.

I to na prawdę wiąże się z Bogiem bo jak wspominałem zmieniła się także moja wiara i nie modlę się dla Księdza lecz do Boga i lubię być Jego świadkiem na co dzień co jest dziwne dla wielu moich znajomych ale także mam takich którzy także lubią śpiewać religijne piosenki. chodzić na KSM i trwać we wspólnocie wszyscy razem okazując sobie miłość.

Miałem pisać mało a jednak się rozpisałem .. no ale tak wyszło =).

Aha i sądzę że ksiądz coś zauważył .. i boję się że On pierwszy spyta co mi jest a ja mu opowiem wszystko.. czego bardzo chciałem ale teraz jednak się boję bo nie jestem na to gotów .. I musze się bać Boga .. Może tak jak przestraszyłem się tego księdza kiedy zobaczyłem go pierwszy raz gdy chodził po składce od czego wszystko się zaczęło. Wtedy naprawdę coś we mnie weszło i to było niezwykłe ale z drugiej strony bardzo się przestraszyłem.

Przepraszam za błędy,. ale naprawdę się spieszę do szkoły. A musze jeszcze isc do sklepu, bo babcia robi pierigi i zabraklo jej maki.
Dziękuję że jest pan zemną

Szczęść Boże.! Bardzo mi to pomaga .. i chyba uczę się żyć...

Witaj przyjacielu,

Bardzo to chwalebne, że bierzesz pod uwagę i na poważnie moje ostrzeżenia. Co do mnie to powiem ci tylko że mam 50 lat i wiele doświadczenia we wszystkich dziedzinach życia i w sprawach duchowych. Tak więc moje rady są wynikiem znajomości życia. Mam dar rozpoznawania duchów, dlatego rozumiem i mam wgląd w działania diabelskie.

Pismo Święte mówi, że: "diabeł podaje się za anioła światłości" (2Kor.11:14) Diabeł musi zatuszować swoje zamiary dobrymi z pozoru efektami, dlatego posługuje się pozytywnymi uczuciami, aby opętać swoją ofiarę. Dlatego ludzie tak łatwo wpadają w jego sidła, bo on potrafi tak zamaskować swoje zamiary dobrymi i pozytywnymi pozorami, że człowiek z całą ufności poddaje się jego działaniu. Dlatego też Pan Jezus powiedział, że kto chce iść za Nim, musi zaprzeć się samego siebie, wziąć krzyż i naśladować Chrystusa. A powiedział to na Piotra pragnienie powstrzymania Jezusa przez krzyżem. Piotr miłował Chrystusa i chciał powstrzymać Go od ofiary Krzyża, (Mateusza 16:21-25) Piotr kierował się uczuciem co pan Jezus zganił i wprost powiedział do diabła aby się oddalił, bo Pan Jezus wiedział, że diabeł podszywa się pod uczucie miłości Piotra i chce wpłynąć na Pana Jezusa, aby zadbał o swoje życie. Dlatego potem powiedział: "kto chce zachować życie swoje straci je, a kto straci życie swoje z Mojego powodu, ten je odnajdzie"

W twojej sytuacji, ty chcesz sobie życie ułożyć według tych uczuć i chcesz iść drogą która wskazują twoje uczucia, a ja ci mówię, że te uczucia to podstęp diabelski, nie buduj swego życia i przyszłości, bo wpadniesz w szpony diabła. Ale słuchaj Chrystusa i zaprzyj się uczuć. Dosłownie powiedz do diabła, aby odszedł od ciebie w Imię Jezusa Chrystusa i sprzeciwiaj się jemu, a odejdzie, bo będzie musiał (Jakuba 4:7)

To twoje nagłe oczarowanie tym księdzem to nie może być działanie Boże, Bo Pan Bóg jeśli już posługuje się oczarowaniem, to posłuży się tylko naukami Chrystusa i jego osobą i wtedy to jest powołaniem. Nie głos czytającego słowa, ale treść Ewangelii powinna cię oczarować nie zależnie kto ją czyta.

Pragnę też dodać, że nie wątpię w twoje powołanie. Ale pamiętaj słowa Zbawiciela, że "Wielu jest powołanych, ale mało wybranych". Diabeł widzi tych, których Pan Bóg powołuje i właśnie ich stara się wyprowadzić w pole, a więc nie wątpliwie w tym wszystkim jest i powołanie Boże.

Diabeł działa tak jak pedofil, który jak sobie upatrzy ofiarę, to nie zaraz ją napada, ale stara się pozyskać jej zaufanie i proponuje słodycze, pieniądze i inne atrakcje, aby wyeliminować wszelkie podejrzenie, a jak dziecko nabierze zaufania i sympatii, wtedy sięga pedofil tam gdzie nie trzeba i dziecko poddaje się, pozwala się molestować, bo słodycze mu w głowie. Gdyby pedofil od samego początku ujawnił dziecku swoje zamiary, to dziecko z krzykiem i wrzaskiem uciekałoby, stawiałoby opór tak, że pedofil nie miałby z tego swojej satysfakcji.

Te twoje uczucia to forma słodyczy, która ma na celu zatuszować prawdziwe zamiary diabła.

Co do tamtego chłopaka, to być może ta ich przyjaźń obróci się w grzech, ale nie zaraz, diabeł ma czas, to może nastąpić po kilku miesiącach czystej platonicznej miłości i przyjaźni i tego ten chłopak już nie uzupełni w jego historii, którą czytałeś na Internecie.

Pamiętasz, pisałeś, że jak zobaczyłeś pierwszy raz tego księdza to coś w ciebie wstąpiło i odczułeś coś czego nigdy przedtem nie odczułeś. Tak samo, po jakimś czasie może wstąpić w ciebie coś jeszcze innego, pociąg seksualny, którego na razie nie odczuwasz. I najprawdopodobniej diabłu o to chodzi, aby wciągnąć ciebie najpierw platonicznie, a potem wzbudzić uczucia erotyczne.

Ja znam z własnej obserwacji nie jeden tak przypadek. Ty nie jesteś pierwszy i nie jesteś ostatni. Ludzie nie planują grzechu, ale są w niego wciągani. Diabeł posługuje się taką manipulacją uczuciowości od wieków, bo to jest jednym z jego najlepszych sposobów na kuszenie do grzechu.

Na ten temat pisze bardzo dużo św. Jan od krzyża. On uczy, ostrzega i tłumaczy jak rozpoznać i jak się bronić przed tymi taktykami diabelskimi.

Ta twoja obawa, że to wszystko się urwie i zmienisz się na gorsze to też taktyka diabelska, on chce, abyś koniecznie poszedł za słodyczą prosto w jego sidła.

Ufaj Bogu, sprzeciwiaj się tym uczuciom, a sam Bóg wynagrodzi cię za to i nie zmienisz się na gorsze, ale na lepsze, nabierzesz mądrości Bożej i prawdziwie będziesz naśladować Chrystusa, a nie człowieka.

Weź pod uwagę słowa Pana Jezusa: "Kto miłuje matkę, brata lub siostrę bardziej niż Mnie, ten nie jest Mnie godzien" Pan Jezus ostrzega, że diabeł posługuje się nawet miłości do własnych rodziców i braci, aby wyprowadzić człowieka w pole i na zatracenie.

O ile bardziej tego rodzaju miłość do człowieka może okazać się zawodna i wręcz pułapką. Uczyń to dla Chrystusa, a zobaczysz, że obietnica Jego jest prawdziwa i życiodajna, a otrzymasz dary Ducha Świętego i będziesz znał prawdę. Posłuchaj więc dobrej rady i idź za nauką Chrystusa (Jan 14:15-26 i 16:13)

Bo jeśli pójdziesz za szczęściem tego życia doczesnego to je stracisz, ale jak zaprzesz się tego szczęścia na ziemi to odnajdziesz życie wieczne (Mateusza 10:37-41)

- Szczęść Boże!

Dzień dobry =)

Dziękuję za mądre słowa a przede wszystkim za przykłady z Ewangelii.. Byłem tak bardzo szczęśliwy choć go nie znałem ... a teraz właśnie Pan otworzył mi oczy i wszystko to zauważyłem .. nawet tę działalności szatana w o wielu więcej przypadkach niż tylko na Mszy. I od razu stawiam pytanie .. co ja mam robić?.

No bo nie mogę teraz tego wszystkiego tak zostawić bo .. widzę że wiele rzeczy robiłem dla niego i będę to teraz robił dla Boga

.. miał pan rację .. stawiałem go chyba nad Chrystusa :( .
Więc ja myślę i chyba tak zacznę na początek nie próbować fascynować się jego głosem i nie patrzeć mu prosto w oczy bo mogę znaleźć coś o wiele piękniejszego w Słowie Bożym które nawet on sam będzie czytał czy wygłaszał. I tak znam już jego każdy krok na Mszy św.. każdy ruch, spojrzenie , głos wydobywany z ust jego. I chyba już jutro we Wtorek spróbuję przyjść do Kościoła na Mszę dla Boga i modlić się o dobry wybór ... specjalnie na tą Mszę kiedy on będzie odprawiał .. bo teraz to ja już nawet wiem kiedy on sprawuję Mszę św. w dni powszednie.

a jeśli kiedyś go spotkam .. to i tak nigdy mu o tym nie powiem .. bo jak mówiłem jestem nieśmiały za co Bogu Dziękuję .

A to uczucie .. spróbuję wytrzymać jeszcze kilka miesięcy .. to minie chociaż bardzo tego nie chcę =(

Ale pan mnie chyba rozumie.. i to tak bardzo boli .. Wie pan co .. ja dawniej gdy jeszcze chodziłem do gimnazjum to można powiedzieć że byłem zauroczony czy tam zakochany pewną dziewczyną no bo to trwało prawie 3 lata .. i ja to jakoś wytrzymałem chociaż też mi z tym było źle ale .. to było całkiem coś innego nic to co czuję teraz. A ja tak naprawdę myślałem ze Bóg mi go zesłał bym się zmienił ..i boję się żeby mi go nie odebrał w jakikolwiek sposób.

Aha i prawdą jest że szatan szuka i próbuje omotać sobie ludzi tych którzy bardziej w Boga wierzą, którzy są "dobrzy".. Nie chce tego porównywać do mojego przypadku bo ja jakiś wspaniały nie jestem .. ale brzydzę się każdym grzechem i obserwuję wielu ludzi .. i gdy tak patrzę na nich . .to prawie każdy robi coś złego ..a ja sobie zawsze stawiam pytanie.. Dlaczego tak musi być .. dlaczego są tacy ludzie ..

I na to jest jedna odpowiedź ? Szatan ?!

I jeśli każdy w życiu oczywiście w inny sposób, musi wybierać ,tak jak ja, to życie w niebie naprawdę istnieje dla niewielu =( i naprawdę trzeba sobie na nie zasłużyć...bo to jest bardzo trudne zwłaszcza gdy się wybiera między miłością a "miłością" jak ja to czuję..

Ale jest też miłość do bliźniego prawda .. Więc czy nie mogła by istnieć miłość równocześnie do Boga jak i do Księdza taka duchowa ja umyśle ?.Wiem że znów jakoś próbuję znaleźć sposób na to .. ale proszę mnie zrozumieć .. to nie jest łatwe.. I w tym pewno też siedzi diabeł. ale ja mu pokażę :) bo przynajmniej troszkę wiem w czym tkwię. I czy nie będę mógł już go więcej nigdy pokochać ze względu na to co się działo ? Tak żeby nie fascynować się nim .. tylko i wyłącznie Bogiem... nie wiem jak to panu powiedzieć .. ale darzyć go takim uczuciem jakim darze np. moją przyjaciółkę ? Ale w tym diabła nie ma i jestem tego pewien bo to jest dziewczyna i też ją kocham ale inaczej.. no i ona nie jest moją dziewczyną i nie zamierzam by była jak również ona też tak twierdzi =). I chyba to jest dobre porównanie bo kocham ich obydwoje .. ale nie fascynuje mnie jej głos czy wygląd .. ale po prostu jej osoba .. że jest podobna do mnie i się rozumiemy :) I mogę powiedzieć że jest tak jakby taką, moją siostrzyczką.

A tak na marginesie to co pan robi na co dzień ? bo może ja panu cenny czas zajmuje hmm.. ?i skąd pan bierze tyle mądrości bo jeśli z wiary to... I jeszcze raz dziękuję ! Wolałbym utrzymywać z panem kontakt by nie zjechać na złą drogę chociaż .. może teraz już dałbym sobie sam radę .. ale od pana myślę że mogę się jeszcze wiele nauczyć!

Szczęść Boże. !

Ja ciebie doskonale rozumiem, dlatego jestem w stanie wytłumaczyć to wszystko, pamiętam z lat młodości te same przeżycia i miłość platoniczną, na co z perspektywy czasu, doświadczenie życiowego, modlitwy i studiów biblijnych jestem w stanie patrzeć realistycznie, rozumieć działanie Boże i działanie pokusy i diabła. Miało się wiele pytań, ale nikogo kto by na nie odpowiedział, na które wreszcie po wielu niebezpiecznych konfrontacjach z pokusą i fałszem, Dobry Ojciec Niebieski dał mi odpowiedź i dlatego teraz jestem w stanie rozumieć ciebie i innych.

Właśnie dzięki tym wszystkim moim doświadczeniom Pan Bóg powołał mnie do takiej oto służby, odpowiadania na pytania innych, na te same pytania, które mnie kiedyś dręczyły i nie było kto by mi pomógł.

A nie tylko pytania, ale zasadzki diabelski, pokusy i różnego rodzaju konfrontacje z fałszem.

Fundamentem mojego zwycięstwa była wiara, ufność Bogu i posłuszeństwo Jego prawu i przykazaniom.

Moje poznawanie więc prawdy było czysto duchowe, czyli na wszystkie pytania odpowiedział mi sam Bóg poprzez doświadczenia, medytacje, studia i dary Ducha Świętego. Z tego więc powodu moje życie było samotne i bardzo trudne. Nie samotne w sensie przebywania między ludźmi, ale w sensie poznawania prawdy. Moje kontakty nawet z księżmi kończyły się rozdarciem serca, bo żaden z nich nie był w stanie mnie rozumieć no i nie był nikt w stanie mi pomóc i ulżyć, dlatego tak bardzo rozumiem osamotnienie duchowe innych ludzi i dlatego tak bardzo pragną nieść im pomoc, no i według mojego pragnienia Bóg pokierował moim losem tak, że jestem teraz w stanie, poprzez tą stronę internetową dzielić się z innymi, poszukującymi pomocy. I wiem, że każdy kto do mnie pisze jest przez samego Boga do mnie kierowany.

Tak więc możesz ze mną utrzymywać kontakt jak długo Pan Bóg będzie nam to umożliwiał i jak długo ty zechcesz, bo to jest moją misją. To, że się brzydzisz grzechu świadczy o twojej czystości, ale też jeszcze dziecięcej naiwności.

Zastanów się głęboko, każdy ksiądz miał takie czyste serce jak szedł na księdza, będąc mniej więcej w twoim wieku. No ale popatrz ilu z nich zbłądziło. Pokusa wielu, wielu z nich przełamała, bo widzisz, diabeł podchodzi pomalutku i stopniowo wykorzystuje sytuacje gdzie w grę idą uczucia, sentyment i namiętności, on bardzo cierpliwie i delikatnie stara się rozniecić te właśnie tendencje w duszy i ciele człowieka, a potem jak iskierka się zapali to już idzie mu jak spłatka.

Popatrz na Internecie, wpisz "kocham księdza" i zobacz co piszą młode kobiety, nawet młode mężatki, które przecież kochyły swoich mężów na tej samej zasadzie. Poczytaj jak piszą o romansach i aferach z księżmi, no i weź pod uwagą, że jest wiele takich afer miłosnych o których nikt nie pisze, bo to typowo wstydliwy i zakazany temat, no i mało kto ma tą odwagą, możliwość i umiejętność umieszczenia swojej przygody, czy afery miłosnej w Internecie, ale bardzo wielu księży popada w miłość, najpierw platoniczną, a potem gra uczuć, najpierw niewinnych namiętności, i fascynacji, co obraca się w pożądliwości i wcześniej czy później diabeł dopina swego i doprowadza do grzechu, do tego, czego ci dzisiaj już dojrzali mężczyźni - księża - którzy wcześniej będąc jeszcze niewinnymi młodzieńcami nigdy nie brali pod uwagę, ale brzydzili się nawet myślą o grzechu.

Bo widzisz ten co grzeszy, ani grzechu nie planuje, ani nie czyni tego świadomi, ale jest oczarowany nawałem pragnień, uczuć i namiętności i te maskują świadomość grzechu, do tego stopnia, że najuczciwsi, tacy nawet jak ty, wpadają w te sidła, bo pozwolili sobie na adorację uczuciom, pozwolili sobie na delektowanie się namiętnościami, tak jak ty to robisz - mam nadzieje, że to już należy do przeszłości, a więc powiem - robiłeś!

I w tym, że to spotyka uczciwych i dobrych, to masz rację. Kto jest bowiem delikatny, uczuciowy, wrażliwy, tak jak ty, tego właśnie diabeł kusi pod zasłoną niewinnych przygód uczuciowych. Kto natomiast jest z charakteru twardy, mało wrażliwy, ale ma tendencje do brutalności to takich ludzi diabeł nachodzi według ich tendencji.

Jednym słowem, diabeł ma sposób na każdego. I nikt nie zdoła się obronić bez pomocy samego Chrystusa. Pan Jezus powiedział "beze Mnie nic uczynić nie możecie" co w tej sytuacji znaczy, beze Mnie nie obronisz się przed pokusą i fałszem, bo diabeł jest o wiele inteligentniejszy od człowieka, o wiele sprytniejszy.

Powiem więcej, diabeł zna ciebie lepiej niż tym sam siebie znasz i on ma sposoby na każdego, kto odwraca swoją uwagę od Chrystusa. Jedynie nieustanna pamięć o Chrystusie, a ściślej mówiąc o Jego naukach i przykazaniach jest jedyną i skuteczną obroną przed diabłem i jego umiejętnościami.

Nie wystarczy wierzyć w Chrystusa, że jest Zbawicielem, bo i demony wierzą W Chrystusa (Jakuba 2:19), ale trzeba dobrze zapoznać się z Jego słowami i ściśle się do nich stosować, bo w Jego naukach ukryte jest zbawienie. Trzeba nosić w sercu nie tylko pamięć o Jego ofierze na krzyżu, ale trzeba znać i nosić w sercu wszystkie Jego ostrzeżenia, i pilnie też się do nich stosować, aby skutecznie bronić się przed pokusą i fałszem.

Pan Jezus życiem zapłacił za głoszenie Ewangelii. Pomyśl, gdyby Pan Jezus nie głosił Ewangelii jako mocy uwalniającej od diabła, to nikt by go nie znienawidził i nie zabiliby go. A więc w Ewangelii ukryte jest życia wieczne, za którą Chrystus przelał swoją krew, aby ten kto przyjmie Ewangelię, aby dostąpił udziału w ofierze Krwi Jego. Kto kicha na Ewangelii ten nawet jak uwierzy w ofiarę, to nie dostąpi w niej udziału. Bo kto nie bierze Ewangelii do serca to automatycznie na Nią kicha.

Pan Jezus powiedział: "kto nie jest ze Mną, ten jest przeciwko Mnie i kto nie zbiera, ten rozprasza"

Bo jak pokusy cielesne cię opuszczą, to diabeł ma jeszcze gorsze plany w rękawie, bo fałszowanie wiary i ewangelii jest jego inną jeszcze większą specjalnością. I tej specjalności fałszu popada jeszcze więcej ludzi.

Pytasz co masz teraz robić?
Módl się o uwolnienie od uczuć zmysłowych i proś o dar miłości duchowej. Miłość duchowa nie opiera się na zmysłach, ale wypływa z sumienia. Możesz go miłować duchowo, ale musi to być wolne od fascynacji zmysłowej, bo w zmysłach biorą początek wszystkie pokusy.
Musisz podjąć się życia ascetycznego, czyli oczyszczania się ze wszystkiego co zmysłowe, a utwierdzania się we wszystkim co duchowe.

Pan Jezus powiedział:
"Moje królestwo nie jest z tego świata"

Rozważaj co mógł On mieć na myśli mówiąc te słowa?
On przyszedł do swoich, ale swoi Go nie przyjęli - co to może znaczyć?

"Wielu jest powołanych ale mało wybranych". On "objawia się swoim powołanym, ale oni Go nie przyjęli, bo umiłowali ciemności", czyli zajęci byli tym co cielesne i szczęściem "tego świata", czyli fascynowali się tym co cielesne, co doczesne, bo to jest z tego światy.

"Ale tym, którzy Go przyjęli, tym dał On moc, aby się stali dziećmi Bożymi" - Jan 1:10-12.

A to dzieje się za sprawą zesłanego Ducha:

"A kiedy przyjdzie Duch Prawdy, On doprowadzi was do całej prawdy" Jan 16:13.

Na mojej stroni jest Nowy testament do czytania i Ewangelie ze słowami Pana Jezusa czerwonym drukiem. Czytaj uważnie Ewangelie i szczególnie wczytuj się w słowa Pana Jezusa. głęboko zastanawiaj się nad ich znaczeniem, bo bez głębokiej znajomości słów, nauk i przykazań Chrystusowych diabeł wyprowadzi cię w pole. Bo "beze Mnie nic uczynić nie możecie" - powiedział On. A chodzi tu o Jego nauki.

Zapieraj się wszystkiego co cielesne i doczesne, a stopniowo zaczniesz rozumieć dlaczego jest to tak bardzo konieczne, bo wtedy mądrość Boże przychodzi jak się człowiek uwalnia od mądrości światowej. Tylko wtedy zaczniesz pojmować prawa Boże jak się zaprzesz praw cielesnych, mocy zmysłowych, cielesnych i światowych.

- Szczęść Boże!

Dobry wieczór / Dzień dobry =)

Dziękuję .. pomału chyba zaczynam rozumieć a może nawet szybko .

Więc pan studiował tak ? a Można wiedzieć co ?

Bo jestem bardzo ciekaw i ..jak ma pan na imię ? bo głupio mi tak ciągle pisać "pan i pan ..

-Czy działanie szatana można odczuć fizycznie .. bo dziś rankiem na Mszy św.

walczyłem z tą fascynacją .. i usłyszałem Słowo Boże które odnosiło się do mojej sytuacji mówiąc to samo o diable co pisał mi pan wcześniej. I dzisiejszy dzień .. nie próbowałem myśleć w ogóle o tym Księdzu .. ale było mi tak źle i byłem taki zmęczony .. samym życiem tak przynajmniej stwierdziłem . ale dobrze że na wieczór teraz mi przeszło .. i boję się że to była sprawka szatana chodź nie wiem właśnie czy on może wytracać się w moje siły fizyczne .. albo może było to spowodowane moim niepokojem co do mego problemu .. ale Już czuję się lepiej a nawet świetnie gdy odczytałem pana wiadomość.

I prosiłbym aby mi pan polecił coś czytać .. bo ja czytam mało .. a jeśli chodzi o Pismo św. to na początek jakieś prostsze fragmenty i nauki Jezusa Chrystusa może.. kiedyś czytałem nie tak dawno .. ale właśnie chyba nie rozumiałem tego co czytam ;/. I prosiłbym o adres strony bo chyba się gdzieś zapodziała i ostatnio robiłem nawet formata .. Chciałem cos jeszcze napisać ale siostra mi tu krzyczała nad głową .. grrr nie dadzą mi na minutkę spokoju .. i zapomniałem .. ale wejdę jeszcze za chwilkę i coś więcej napiszę . drugi list . także c.d. nastąpi ...

Szczęść Boże!

Dobry wieczór,

Co do mojego imienia to mam zasadę nie podawać, tak jest lepiej dla mnie i dla ciebie. Moim zadaniem jest przybliżyć ciebie do Chrystusa, abyś otworzył się na dar Ducha Świętego. A uwierz mi, twoje przybliżanie się do mnie nic dobrego nie przyniesie, bo nie wolno ci lgnąć do ludzi. Ja będą tylko tobie pomagać, ale anonimowo i tak będzie lepiej.

Ja to rozumiem, że dużo lżej jest iść trzymając się kogoś, ale kiedyś sam to zrozumiesz, że idąc samemu tą "Wąską Drogą" jest o wiele korzystniej, bo nie mając nikogo na kim możesz się wzepszeć tym bardziej lgnąć będziesz do Boga i Chrystusa twojego jedynego Wspomożyciela! Poza Nim tak na prawdę nie masz nikogo. Bo ja mogę umrzeć, albo co innego może nastąpić, że kontakt się urwie i wtedy musisz być w stanie kroczyć o własnych siłach.

Jeśli staniesz na równe nogi i odważnie podążać będziesz drogą zbawienia, to Bóg cie wzmocni, dotrzyma ci towarzystwa, czyli wypełni ci serce pokojem i kontemplacją i da ci tą łaskę, abyś był może podporą komuś słabszemu od ciebie.

Bóg jest Bogiem zazdrosnym i On ma plan na twoje życie, a ja jestem tylko małym instrumentem w ręku Boga.

A szatanem się nie przejmuj, bo on jest silny tylko jak człowiek nie zdaje sobie sprawy z jego pokus i taktyki, ale jak jest zdemaskowany to łatwo jest się mu sprzeciwić i wtedy on słabnie i odchodzi.

I pamiętaj obietnicę Pana Jezusa, Który powiedział:

"Szukajcie najpierw królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, w wszystko będzie wam dodane" A we wszystkim zawarta jest mądrość i moc nad pokonaniem diabła.

Adres strony: www.geocities.com/zbawienie_i_wiara Jak wpiszesz "zbawienie i wiara" w google, to zaraz znajdziesz moją stronę.

- Szczęść Boże!

"Pomocne jest kierownictwo duchowe od strony innej osoby, ale jeśli ta osoba nie jest sama na drodze doskonałości, to może ona przynieść więcej szkody niż pomocy. Trzeba więc być ostrożnym od kogo przyjmuje się rady duchowe.
Św. Jan od Krzyża jest niewątpliwie wspaniałym kierownikiem duchowym i nauczycielem życia ascetycznego. Powołanie do uświęcenia i życie ascetyczne jest to proces oczyszczenia dokonujący się wewnątrz człowieka i tylko Bóg ma wgląd i wpływ na postęp duszy."

To oczywiście słowa pańskiej strony.

Więc pan studiował wszystko .. no przede wszystkim naukę św. Jana od Krzyża prawda? który był pana kierował .. no A pan mnie..

Z tym imieniem to nawet dobrze .. ono jest nie istotne ;) ważne że jest pan moim przyjacielem i mi pomaga .. a jeśli chodzi o te lektury dla mnie to mogę zacząć czytać dzieła św. Jana od Krzyża? czy poleca pan coś innego na razie ? bo ja podejmę się tego ascetyzmu .. czuję taką potrzebę po prostu. To mi pomoże dążyć także do duchowej miłości. Z resztą cielesnej nie czuję już wcale .. i właśnie to odkryłem bo od pewnego czasu czułem jakąś pustkę w uczuciach i to była to . Nie wiem co czuję do Księdza .. ale od fascynacji odchodzę i tutaj też podążę miłością duchową. Bo ją chyba można nabyć prawda ? Jeśli nie to trudno .. pozostanie i tak na zawsze w moim sercu bo gdyby nie on "nieświadom" to nie było by mnie teraz tutaj .. i kto wie co by się działo zemną. No i poznałem pana =).



Dziękuję. Dobranoc

Szczęść Boże.

Witam,

Miłość duchową można nabyć i dAżyć nią trzeba wszystkich i za razem nikogo. Czyli okazywać wszystką dobroć i wszystkim służyć, ale za razem do nikogo się nie przywiązywać. św. Jan dużo na ten temat naucza.

Co do tego księdza, to niewątpliwie Bóg się nim posłużył (Do Rzymian 8:28) na drodze twojego nawrócenia, ale diabeł chciał to przerobić na pokusę.

Pan Bóg zainterweniował i pokierował cię w moją stronę :)

Z lekturą to trudna sprawa, moje studia w zakresie wiary ograniczają się zaledwie do św Jana od krzyża i Pisma Świętego. Ale życie i doświadczenie to najważniejszy mój dorobek duchowy.

Wszystkie inne książki mijały się zawsze z moim zainteresowaniem i powołaniem. Wiele książek przeszło przez moje ręce, ale niewiele z nich Przyczyniło się do mojego wzrostu duchowego.

W wielu książkach dostrzegam wiele ludzkiej gadaniny i niedoskonałości i męczy mnie czytanie rzeczy, które wiem, że mają się inaczej co do wiary pokory i prawdy. Ale to, to już zbyt głębokie tematy jak na razie. Jak się wgłębisz w Pismo Święte i zrozumiesz pisma św. Jana od krzyża, to zajmie ci dość czasu i na pewno wystarczy do zbawienie. Modlitwa i Pismo Święte - na początek przeczytaj ks. Przysłów i Psalmy, to da ci dobre przygotowanie do nauk św. Jana, a jak czytając coś wyda ci się trudne to chętnie ci wyjaśnię o co chodzi.

życzę wszelkich błogosławieństw
- Szczęść Boże!



Witam serdecznie,

A czytałeś mój artykuł o "Ascetyzm, Celibat" tak jest więcej na ten temat: www.geocities.com/zbawienie_i_wiara/ascetzym_celibat

No a jak tam ta książka o ascetyzmie?

A jeszcze jedno pytanie, jak sobie radzisz z ta fascynacja tym księdzem?

- Szczęść Boże!

Witam.

No ten artykuł już kiedyś czytałem. ale i tak czasem będę do niego wracać.

Z książką nawet dobrze. Myślałem że nie będę wiele rozumiał ale jest inaczej. czasem tylko słów nie rozumiem pojedynczych.. Doszedłem już do obowiązków księży i zakonników jak i ludzi świeckich w ich dążeniach do doskonałości.

Właśnie jeśli chodzi o księdza. na pewno nie jest już tak jak kiedyś. Nie jest mi źle z myślą o tym wszystkim ale czuję się dobrze. Nie chcę tylko aby on coś zauważył, bo np. gdy głosi kazanie czy czyta na Majówce rozważanie to ja zazwyczaj patrzę na niego ..bo ja gdy słucham kogoś zazwyczaj chcę tę osobę wiedzieć.

Zauważyłem też że jak wiele radości jest w takich uczuciach chociaż się osoby nie zna . i można w tym trwać. Oczywiście jest też smutek ale jak mówiłem uciekam od tego, bo wiem że to działanie szatana, on chce abym zrobił coś co zniweczy ten smutek ... właściwie osobiste spotkanie z nim. Jak mówi na Mszy czy na Majówkach szukam czegoś w jego słowach a na pewno uważniej się słucha jeśli miłuje się sam głos mówiący wiele prawd.

Od pewnego czasu też zauważam pewne niedociągłości w służbie Bożej kapłanów . Oczywiście tych których poniekąd znam . Ale znajduję też zawsze dla nich jakieś usprawiedliwienie chodź nie powinno się .. bo oni są przykładem i dążenie do świętości jest ich obowiązkiem. O wielu nauczycielach z naszej szkoły mówi się źle .. a ja zacząłem dostrzegać ich z tej dobrej strony .. no chyba że naprawdę przesadza jak nauczyciel z Matematyki pewną klasę w 3 dni poczęstował 44 ocenkami ndst ;).

Czasem chodząc po mieście czy granicami osiedla widuję pewną starszą kobietę z wózkiem na 2 kółkach do którego zbiera makulaturę i prawdopodobnie z tego żyje . Ma dom na pewno ale czy rodzinę ?
I odczułem coś co skłania mnie aby tej kobiecie pomóc . Ona jest już starsza pewno nawet od mojej babci . Oceniam wiek 60 +.

Kiedyś powiedziałem Dzień dobry . Ona wprawdzie odpowiedziała . ale chyba troszkę z takim zdziwieniem .cichym głosem . bez uśmiechu na twarzy. chciałbym ją kiedyś zaczepić i pomóc. Sądzę też że od takich ludzi można się wiele nauczyć. Tyle że brak mi odwagi do tego , jak też do upominania ludzi czyniących źle i mówienia im prawdy ... pewno zostałbym wyśmiany poniekąd. W dzisiejszym świecie jest bardzo trudno myślę. Ale modlę się do Boga o odwagę . Aaaa jeszcze mam takie pytanko . bo ja modlę się rano . w południe wieczorem na Majówkach i oczywiście wieczorem przed spaniem. Wczoraj mi się zdarzyło czytając tę książkę usnąć przy niej =\ i tak też bez modlitwy =( czy to jest grzechem ? Czuję troszkę poczucie winy ale z drugiej strony nie modlę się mało a samo czytanie tej książki wiąże się z myślami do Boga chodź nie bezpośrednio.? prawda? Oczywiście będę się chciał z tego wyspowiadać ale chciałem wcześniej zapytać Pana. Dobra już nie piszę więcej zauważyłem że się rozpisałem ;)

Może powstanie drugi wątek świadectwa . =)

Szczęść Boże. !

To ciekawe, bo mnie w twoim wieku też fascynowali starsi ludzie i zdawało mi się, że posiadają wielką wiedzę i mądrość, ale nie chcą o niej wiele mówić. I osiągnięcie starszego wieku dla doświadczenia i mądrości życiowej było dla mnie ważniejsze od kariery i wszystkiego innego do czego ludzie na ogół przykładają wielką wagę.

Teraz będąc w starszym wieku stwierdzam, że czas zbyt szybko zleciał, a w doświadczeniu i mądrości jeszcze wiele mi brakuje.
Z tego wynika wniosek, że trzeba bardzo się do tego przyłożyć, aby nie marnować czasu na rzeczy doczesne bo one są bezwartościowe i okradają człowieka z mądrości Bożej. Poświęcaj wi�c czas na studia Biblii, nawet jak nie wszystko rozumiesz to po mimo to czytaj i módl się, a zrozumienie przyjdzie potem, bo tylko znając treść Biblii jako fundament, można i trzeba budować mądrość życiową.

Widzę, że dużo czasu poświęcasz na spacery, a podczas nich człowiek automatycznie rozmyśla i to jest bardzo, bardzo dobre dla postępu i wzrostu duchowego. Spędzając czas z samym sobą na rozmyślaniach o życiu tak naprawdę spędzasz ten czas z Bogiem, ale o tym nie wiesz.

Wszyscy przeżywają i doświadczają wiele, ale mało kto porównuje to co przezywa i doświadczy z wiedzą biblijną i mało kto wyciąga wnioski z których należy czerpać wiedzę życiową i mądrość.
Nie trać czasu, bo życie ucieka jak woda w górskim strumyku, a zdobywanie mądrości to tak jak wspinaczka na szczyt stromej góry, mozolne, powolne, wymagające poświęcenia, siły i dyscypliny wewnętrznej.

Dlatego tak wielu starszych ludzi zmarnowało swoje życie, nie mając ani pragnienia, ani dyscypliny, zmarnowało życie nie nauczyli się niczego, co prowadzi do zbawienia ich własnych dusz i co mogliby przekazać młodszemu pokoleniu.

Jeśli więc odczuwasz powołanie to je starannie pielęgnuj i pogłębiaj, bo inaczej utracisz je nie wiedząc nawet kiedy i jak.

Tak dzieje się z wieloma księżmi, którzy osiągnąwszy zaledwie początek drogi zaniedbując pogłębianie powołania szybko je utracili.
Przed tym ostrzega nas nasz Zbawiciel mówiąc:

"kto nie jest ze Mną ten jest przeciwko Mnie, a kto nie zbiera, ten rozprasza" Znaczy to, że kto nie pogłębia powołania ten je traci, czyli nie wolno się zatrzymywać i oglądać wstecz za życiem i uciechami tego życia i tego świata, bo tak jak żona Lota obejrzała się za życiem w Sodomie pełnego radości i uciech i zamieniła się w martwy posąg soli (Ks.Rodzaju 19:26)

"Kto nie zbiera, ten rozprasza", czyli traci to co ma. "Kto ma temu będzie dane i będzie obfitował, a kto nie ma, temu zabiorą nawet to troszkę, które ma i dadzą temu co ma w obfitości" Łukasz 8:18 i Mateusza 25:28

Co do radości i smutku, to obydwa rodzaje tych emocji są bardzo ważne i konieczne, one nadają kierunek naszego życia, motywują nasze postępowanie w dobrym lub w złym kierunku. Obydwa są konieczne, smutek i cierpienie oczyszcza, a radość utwierdza. Kto ucieka od smutku, ten ucieka od oczyszczenia duchowego. Smutek jest konieczny i bez niego nie ma uświęcenia. Smutek powinien poprzedzać radość, bo prawdziwa duchowa radość rodzi się ze smutku, czyli po oczyszczeniu. A wszelka radość, która rodzi się z pożądliwości i ucieczki od smutku, cierpienia i dyscypliny, jest zaledwie cielesna, złudna i wiedzie do zguby wiecznej.
Radość cielesna dokonuje o wiele więcej szkody niż smutek. A pokorny smutekt przynosi wiele pożytku i kończy się radością ducha.

Ks. Koheleta 7:1-4
"Lepsze jest dobre imię niż wonne olejki, a dzień śmierci niż dzień urodzenia. (2) Lepiej jest iść do domu żałoby, niż iść do domu wesela, bo w tamtym jest koniec każdego człowieka, i człowiek żyjący bierze to sobie do serca. (3)Lepszy jest smutek niż śmiech, bo przy smutnym oblicze serce jest dobre." (4) Serce mędrców jest w domu żałoby, a serce głupców w domu wesela. (5) Lepiej jest słuchać karcenia przez mędrca, niż słuchać pochwały ze strony głupców"


Co do modlitwy, to słusznie myślałeś, że czytanie dobrej książki o sprawach związanych ze zbawieniem to też modlitwa. I nie zawsze to co się wypowiada jest tym o co Bogu chodzi. Bóg patrzy na poruszenia serca i człowiek może mieć serce wypełnione modlitwą podczas gdy nie wie co ma powiedzieć i Pan Bóg czyta z serca, bo nawet ukryte motywacje serca są modlitwą jeśli tylko są one pozytywne. Ludzie modlący się ze złymi motywacjami, nawet jak wypowiadają najlepiej formułowane modlitwy to Bóg patrząc na serce i widząc złe motywacje, odpowiada nie według wypowiedzianych słów tej osoby, ale według motywacji serca. Inaczej mówiąc słowa modlitwy muszą pokrywać się z motywacją serca, inaczej rezultat modlitwy będzie odwrotny.
I tak niektórzy ludzie milczeniem więcej Bogu mówią, niż ci co wypowiadają wiele słów.

Do Rzymian 8:26-28
"26 Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. 27 Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. 28 Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru."

- Szczęść Boże!




                                  Wróc do Strony Glównej

"ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20