KOCHAM KSIĘDZA
Ja mam
17 lat.
Ten problem ... no właśnie... to miłość czysta i
"platoniczna" którą darze
księdza z mojej parafii. Chciałbym być Jego
przyjacielem, tak po prostu.
Trwa to już 145 dni od tego czasu moje życie się
zmieniło, szczególnie moja
wiara. Kocham to kiedy On mówi, śpiewa, cokolwiek
czyta czy też patrzy na
mnie choćby przez 1 sekundę. Nie mam jakiś większych
pragnień jak tylko
spotykać go co dzień, rozmawiać ,śmiać się ...Walczę
już z tym od 27
listopada. Jestem wdzięczny Bogu za to że zesłał mi
takiego człowieka który
zmienił mnie całkowicie, choć on nie jest tego
świadom. Jednak jest to wielki
ból kiedy ja Go nie znam .. i jest mi źle .. bardzo
źle ..
Idę z psem na spacer, a potem musze się uczyć ..a potem napiszę coś więcej.
Pozdrawiam i Szczęść Boże.
Witam serdecznie,
A możesz mi napisać co mówi ci twoje sumienie na ten temat?
- Szczęść Boże!
Witam,
sumienie ? jeju .. a czy ta miłość jest grzechem ?
nie sadze ..
ale ja po prostu chcę tylko go poznać lecz brak mi
odwagi mu tego powiedzieć
nie wiem czego się boję ... chyba czekam aż on
podejdzie pierwszy co jest
raczej nie możliwe .. bo ja go spotykam na co dzień
na Mszy św. czy tam na
cotygodniowych spotkaniach .. on wie o mnie bardzo
mało .. a ja chcę być
tylko "aż" jego "kumplem" :). I z każdym dniem boję
się, że się obudzę i to
uczucie zaniknie albo on odejdzie ..
Chciałbym się poradzić co robić. A może jak zdobyć
odwagę.
Mam jeszcze inne pytanie, ale siostra moja che coś robić na komputerze to musze kończyc, napsze jeszcze jutro...
Witam serdecznie,
To na razie nie jest grzechem, ale może do grzechu
doprowadzić, bo taka miłość nie jest naturalna, aby
mieć aż tak wielki pociąg do osoby tej samej płci.
To co przeżywasz to jest mieszanka pokusy na przemian
z wyrzutami sumienia, bo pragniesz i jednocześnie
czegoś się obawiasz, ale nie wiesz dokładnie czego. I
to bardzo cię ekscytuje i niepokoi.
Tak właśnie zaczynają się wszystkie związki
emocjonalno - erotyczne, a w przypadku tej samej płci
dokładnie tak zaczynają się związki homoseksualne.
Na początek wszystkie takie przygody zaczynają się
niewinnie, ot po prostu emocjonalna przyjaźń, pełna
niewinnego uwielbienia i oczarowania przymiotami
osobowości danej umiłowanej osoby, co powoli nabiera
pragnień i emocji erotycznych.
Normalnym jest, aby kogoś lubić i doceniać, ale jak
nie może się z tego powodu spać, to jest już
zaawansowana pokusa.
Widzisz, na tym polegają wszystkie pokusy diabelskie.
Właśnie na podstawie najpierw fascynacji daną osobą,
potem uczuć emocjonalnych, a potem intymnych pragnień
i pożądliwości. A jedno prowadzi do drugiego, bo jak
to się mówi: "w miarą jedzenia apetyt rośnie"
Na podobnej zasadzie zamężni panowie, czy też panie
popadają w grzech cudzołóstwa, bo zaczyna się zawsze
od atrakcyjnej przyjaźni, co przerasta w sferach
emocjonalnych do pożądliwości intymnych.
Diabeł potrafi manipulować uczuciami, bo jak już być
może wiesz, wszystkie uczucia są sprawą balansu
chemicznego. Z medycyny wiemy, że na przykład depresja
jest wynikiem rozregulowanego balansu chemicznego, a
leczenie polega na przywróceniu tego balansu do normy.
To samo ma się z wszystkimi emocjami, bo nie tylko te
negatywne są problemem, ale te na pozór pozytywne też
są wynikiem zakłóconego balansu chemicznego.
Nawiasem mówiąc wiele innych, chorób, szczególnie psychicznach
jest rezultatem chemicznych zmian w
organizmie. A leczenie to nic innego jak próba
przywrócenia tego balansu do normy. Dlatego wiele
zależy od prawidłowego odżywiania dla utrzymania
witamin i minerałów, które mają wpływ na funkcje tak
ciała, jak i duszy. Bo w zależności od fizycznej formy
mózgu, będzie zależeć jego funkcjonowanie.
Medycyna specjalizuje się w leczeniu na przykład
depresji, bo jest to symptom negatywny i ludzie
chętnie płacą pieniądze, aby się tych negatywnych
uczuć pozbyć, czego nie stosuje się do tych
pozytywnych, ale te pozytywne są równie niebezpieczne,
jeśli nie bardziej od tych negatywnych.
I tak jak niektórzy mają problem z negatywnymi
uczuciami, to ty masz problem z -na pozór- pozytywnymi
uczuciami, które jednak wielu ludzi doprowadziły to
tragedii.
Tego bowiem rodzaju fascynacje emocjonalne
doprowadziły do wielu nieszczęśliwych małżeństw, do
rozbicia małżeństw, do osierocenia dzieci i wielu z
tym związanych nieszczęść.
Wiedz, bowiem, że te fascynacje na ogół nie trwają
długo, ale po doprowadzeniu do grzechu te fascynacje
się ulatniają, zainteresowanie daną osobą
powszednieje, a pozostaje po tym grzech i jego
konsekwencje.
Gdyby diabeł nie był w stanie posługiwać się właśnie
takimi metodami, to nie byłby w stanie ogóle kusić i
skłonić człowieka do grzechu, gdyby właśnie nie miał
wpływu na emocjonalną funkcję, aby wzbudzać
pożądliwość. A pożądliwość to tak jak energia
magnetyczna, która nie ustanie, aż nie dosięgnie swego
celu. Diabeł jest tak okrutny, że często, po
doprowadzeniu człowieka siłą pożądliwości do grzechu,
potem w zależności od planu diabelskiego, albo jakiś
czas trzyma człowieka w tym stanie, albo, co też
często ma miejsce nagle wszczymuje to działanie i
pozostawia rozdarte serce.
Często bowiem zdarza się, że taka przygoda fascynacji
i emocjonalnej przyjaźni doprowadza do pożądliwości
erotycznej, tak hetero jak i homo-seksualnej przygody, która po ziszczeniu po jakimś czasie, lub nawet nagle odchodzi.
Po krótszym lub dłuższym czasie
Ci
ludzie co mieli do siebie pociąg, nagle nabierają
wstrętu do do siebie lub nawet tego co zaszło, do tych partnerów, którymi
byli tak bardzo zafascynowani i również do siebie
samych. Przypadków jest miliony, ludzie nie wiedzą co
robić potem.
I tak jedni teskniąc do minionego romansu i fascynacji szukają innej osoby, aby doświadczyć tego samego uczucia raz jeszcze w tym celu szukają innego partnera. A nni z ciężarem winy, niesmaku i wręcz
nienawiści popadają w jeszcze gorsze stany. Próbują
utopić wspomnienie tego grzechu w alkoholu,
narkotykach, a czasem po prostu kończą ze sobą
popełniając samobójstwo.
Bo tak jak piękne były początki tego wszystkiego, tak
okrutne potem jest utrata tej wzniosłej emocjonalnej
przygody, rozczarowanie, wstręt i poczucie winy jest o
wiele większym przeżyciem od tego pierwszego i tak jak
na początku człowiek nie umiał sobie poradzić, nie
mógł spać po nocach, tak teraz nie może już żyć, bo
przedtem była złudna w prawdzie, ale była nadzieja
szczęścia to teraz nie ma żadnej nadziei, ale ból,
niesmak i cierpieniem rozdarte serce.
Zanim więc, drogi przyjacielu, będziesz pozwalał sobie
na rozwój tych uczuć i na progres w kierunku
dopełnienia grzech, musisz to wszystko wzięć pod
uwagę, że to wszystko doprowadzić może twoje całe
życie do ruiny i duszę na potępienie.
Nie ma przypadków i nie bez powodu trafiłeś na moją
stronę i nie bez powodu napisałeś do mnie list w
poszukiwaniu pomocy. Dobry Bóg miał nad tobą czuwanie
i zainspirował cię, aby za moją pomocą ostrzec cię
przed konsekwencją tej jakże niewinnej z pozoru
pokusy.
Dobrze do musisz przemyśleć i pokornie przemodlić
przez kilka dni. Jak masz jeszcze jakieś pytania, z
radością odpowiem.
Bardzo też doceniam twoje szczere poszukiwanie pomocy,
nawet jeśli nie liczyłeś na taką odpowiedź.
- Szczęść Boże!
Witam , =)
Na początek bardzo dziękuję za odpowiedź
i że w ogóle poświęca pan czas
dla mnie. Dzisaj moge pisać spokojnie, bo siostry mojej nie ma w domu, ona wszędzie wtyka nos i chce wiedzieć co do kogo pisze.
"Normalnym jest, aby kogoś lubić i doceniać, ale jak
nie może się z tego powodu spać, to jest już
zaawansowana pokusa."
To nie tak :)
ja po nocach śpię on tylko śnił mi sie
Po prostu tam od 5 do 7
razy :).
Gdy chodzi o tą pożądliwość to ja już kiedyś tego
doświadczałem w kobietach
gdy byłem inny, ale jak mówiłem zmieniłem się i nie
wiążę żadnego
nieprzyzwoitego czynu z osobą mego ukochanego. To
prawda on mnie fascynuje
ale nie wyobrażam sobie gdy w przyjaźni z nim
chciałbym czegoś więcej.
Odkąd kiedy to się stało ja także inaczej zacząłem
patrzeć na kobiety , nie
szukam już dziewczyny na którą bardzo długo czekałem,
wystarcza mi przyjaźń
która tak szybko do mnie przyszła wobec koleżanki
bardzo niezwykłej =), ale o niej to może coś kiedy indziej.
Przyjaźń bardzo wiele dla
mnie znaczy i także nie mam żadnych złych myśli ani
skojarzeń.
A gdy chodzi o zdradę przez także tą fascynację w
małżeństwach chyba to
rozumiem .. sam mam rodziców którzy nie tak dawno
mieli z tym problemy ..
Mama okłamywała ojca .. czymś czego sam byłem
naocznym świadkiem .. choć
nie była to jakaś pełna zdrada poprzez stosunek ale
.. jak w ewangelii pisze
kto pożądliwie spojrzy na kobitę już dopuścił się
cudzołóstwa . A ja tego
bardzo się brzydzę.
Niby te fascynacje krótko trwają a ja właśnie się
tego boję że stracę to
uczucie a przez to znów się zmienię lecz w drugą
stronę .. i co najgorsze
oddalę od Boga .. bo on bardzo mi pomaga choć nie
jest tego świadom. A ja mam
plany takie na życie , że może zostanę księdzem ..
może tzn. .. mowie tak
dlatego bo gdybym stracił tą "fascynacje" to już
niczego się nie nauczę i
może stracę powołanie ..
A czytałem też na
Internecie przypadek podobny do
mnie .. chłopak odważył się wszystko powiedzieć
księdzu i jest z siebie
dumny .. są przyjaciółmi i nic więcej a on teraz
jest Kapłanem . i chyba
czuł to co ja.. ale ja nie mam odwagi bo wcześniej
byłem bardzo nieśmiały ..
dopiero teraz zacząłem się otwierać ale chyba za
późno.
A wziął pan pod uwagę właśnie to że on jest kapłanem
i choćbyśmy już żyli w
przyjaźni to on nie pozwoliłby mi na coś więcej niż
przyjaźń ja tak umyśle,
bo to wspaniały człowiek. Ale tak w ogóle to my
zachodzimy w tym wszystkim
tak daleko .. a ja dalej nie wiem jak mu to
powiedzieć =((
Więc jeśli teraz
wiem do czego to może doprowadzić to mimo to mogę
trwać w tym uczuciu i
dążyć do przyjaźni ?
Będę się modlić jak co dzień i niech to będzie
tylko przyjaźń !
Jeśli napisałem coś nie tak to przepraszam i proszę
mnie poprawić ale także
zrozumieć bo to nie jest dla mnie proste =(.
Dziękuję. Mało napisałem
właśnie bo się śpieszę na Mszę wieczorną a nie
chciałem tego odkładać na
później bo .. po prostu nie mogłem !
Szczęść Boże !
Witaj,
Bardzo się cieszę, że nie wziąłeś mi za złe mojego
ostrzeżenia, ale ja w dalszym ciągu wiem, że
zagrożenie jest i to bardzo poważne.
Ja uważam, że przyjaźni nie trzeba proponować, bo to
następuje samoczynnie. Przyjaźń nie jest żadnym
związkiem w którym ludzie proponują przyjmują, czy
odtrącają. To ma się do zaręczyn, czyli propozycji
między kobietą a mężczyzną.
Pisałeś, że jesteś wielce szczęśliwy jak słuchasz jego
głosu, albo jak on na ciebie popatrzy. To jest
cielesna fascynacja osobą, a nie osobowością, a to
jest duża różnica, to jest sfera zmysłowa i nie ma nic
wspólnego z wiarą w Boga.
Na tej podstawie nie
powinieneś iść na księdza, bo do tego potrzebne jest
powołanie Boże, a w twoim wypadku, ty jesteś tak
zafascynowany człowiekiem, że chciałbyś robić i
zajmować się tym czym ten człowiek się zajmuje. A to
jest bardzo płytkie i zmysłowe.
Tym bardziej że sam mówisz, że jak ta fascynacja
zaniknie to twoja wiara w Boga też zaniknie. A więc
nie Bóg ciebie powołuje, ale twoje własne zmysły
dyktują ci to czym ciało się fascynuje.
Powinieneś dać sobie spokój, bo to na razie jeszcze
nie nabrało pełnego rozmachu i myślisz, że tu chodzi
tylko o niewinną przyjaźń, ale nie masz pewności, że
to się nie zmieni, bo diabeł nie śpi i jego celem jest
atakowanie księży bardziej niż świeckich ludzi,
właśnie do grzechów homoseksualnych.
Nie wiem, na ile się orientujesz, ale w Ameryce na
przykład, wychodzą na jaw skandale różnych afer
homoseksualnych, których dopuszczają się księża. Bo
szatan kładzie ogromnie wielki nacisk na ten grzech.
Być może na razie tobie chodzi o przyjaźń, ale może
szatan tak podejdzie tego księdza, że będzie jego
kusić do uczuć wzajemnych i wykorzysta twoją naiwną
przyjaźń, aby doprowadzić was dwóch do grzechu.
Ja ci wierzę, że masz dobre zamiary, bo diabeł wie, że
na razie nie może cię jeszcze kusić do grzech, dlatego
przygotowuje do tego grunt, czyli najpierw platoniczną
miłość i fascynację, a potem z czasem pokusa zmieni
stopniowo swój charakter.
Ja nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości.
Bój się więc Boga i nie daj się wciągnąć w pokusę.
- Szczęść Boże!
Witam !
Nie napiszę zbyt wiele bo spieszę się do szkoły więc
ponownie pomyślę i
napiszę po szkole.
A co z przypadkiem chłopca o którym wspominałem ?
Tak teraz sobie wspominam
chwile kiedy spotykałem Go nie na Mszy .. i to
właśnie mogła być działalność
Diabła bo w kościele On wstępu nie ma .. nie chodzi
tu tylko o fascynację
cielesną .. bo Ten człowiek pięknie przemawia nie
tylko głosząc kazania jak
tez pięknie przezywa Mszę Św.
A co z moją zmianą ? byłem grzesznikiem jeszcze
pół
roku temu i nagle z dnia
na dzień to się zmieniło. Co to był za moment ? Czy
Bóg nie zesłał mi
właśnie tego człowieka abym się zmienił? .. bo ja
teraz inaczej postrzegam
Świat i myślę że pozytywnie. I nie chcę żyć jako
sztucznie, papierowo że
robię to dla Tej osoby która to spowodowała, lecz
dla Boga i dziękować mu
za to. Ale czuję że nie mogę tak tego zostawić ..
bo tak bardzo chciałbym
Mu podziękować za Jego osobę choć nie będzie w
stanie zrozumieć jak On mi
pomógł. Nie musiałbym też wprost mówić Mu tego
wszystkiego co się zemną
podziało i oferować przyjaźni .. ale ona może
przyjść z czasem spotkań na
plebani co piątek czy cokolwiek innego .. czego
chyba nie ma jak tylko
właśnie te spotkania. Więc mam czekać do jakichś
pociągów homoseksualnych ? Ja
nie wyobrażam sobie nawet jak by to było ale diabeł
wie i posługuje się moją
pamięcią z wcześniejszego życia kiedy byłem młodszy
i co prawda nie byłem
"czysty" =( . Ale ogromnie się tym brzydzę i tak
bardzo chciałbym zapomnieć
.. Bo teraz to ja nawet nie potrafię powiedzieć
złego słowa na bliźniego .
... chociażby na wroga.
A pokusą jest to ze ja patrzę tak na Niego i cieszę
się że on te ż się
popatrzy .. i właśnie z tym chyba muszę skończyć i
patrzeć inaczej na Niego. może na jego czyny i dobroć i osobowość jak Pan
wspomniał wcześniej.
Na razie i tak nic nie zrobię bo jak mówiłem jestem
nieśmiały i to jest chyba
dobra tego strona, bo inaczej już dawno mogłem mu to
powiedzieć a do Pana
nigdy nie napisać. A jeśli chodzi o tego księdza to.
I to na prawdę wiąże się z Bogiem bo jak wspominałem
zmieniła się także moja
wiara i nie modlę się dla Księdza lecz do Boga i
lubię być Jego świadkiem
na co dzień co jest dziwne dla wielu moich znajomych
ale także mam takich
którzy także lubią śpiewać religijne piosenki.
chodzić na KSM i trwać we
wspólnocie wszyscy razem okazując sobie miłość.
Miałem pisać mało a jednak się rozpisałem .. no ale
tak wyszło =).
Aha i sądzę że ksiądz coś zauważył .. i boję się że
On pierwszy spyta co mi
jest a ja mu opowiem wszystko.. czego bardzo
chciałem ale teraz jednak się
boję bo nie jestem na to gotów .. I musze się bać
Boga .. Może tak jak
przestraszyłem się tego księdza kiedy zobaczyłem go
pierwszy raz gdy chodził po
składce od czego wszystko się zaczęło. Wtedy
naprawdę coś we mnie weszło i
to było niezwykłe ale z drugiej strony bardzo się
przestraszyłem.
Przepraszam za błędy,. ale naprawdę się
spieszę do szkoły. A musze jeszcze isc do sklepu, bo babcia robi pierigi i zabraklo jej maki.
Dziękuję że jest pan zemną
Szczęść Boże.! Bardzo mi to pomaga .. i chyba uczę
się żyć...
Witaj przyjacielu,
Bardzo to chwalebne, że bierzesz pod uwagę i na
poważnie moje ostrzeżenia.
Co do mnie to powiem ci tylko że mam 50 lat i wiele
doświadczenia we wszystkich dziedzinach życia i w
sprawach duchowych. Tak więc moje rady są wynikiem
znajomości życia. Mam dar rozpoznawania duchów,
dlatego rozumiem i mam wgląd w działania diabelskie.
Pismo Święte mówi, że: "diabeł podaje się za anioła
światłości" (2Kor.11:14) Diabeł musi zatuszować swoje
zamiary dobrymi z pozoru efektami, dlatego posługuje
się pozytywnymi uczuciami, aby opętać swoją ofiarę.
Dlatego ludzie tak łatwo wpadają w jego sidła, bo on
potrafi tak zamaskować swoje zamiary dobrymi i
pozytywnymi pozorami, że człowiek z całą ufności
poddaje się jego działaniu.
Dlatego też Pan Jezus powiedział, że kto chce iść za
Nim, musi zaprzeć się samego siebie, wziąć krzyż i
naśladować Chrystusa. A powiedział to na Piotra
pragnienie powstrzymania Jezusa przez krzyżem. Piotr
miłował Chrystusa i chciał powstrzymać Go od ofiary
Krzyża, (Mateusza 16:21-25) Piotr kierował się
uczuciem co pan Jezus zganił i wprost powiedział do
diabła aby się oddalił, bo Pan Jezus wiedział, że
diabeł podszywa się pod uczucie miłości Piotra i chce
wpłynąć na Pana Jezusa, aby zadbał o swoje życie.
Dlatego potem powiedział:
"kto chce zachować życie swoje straci je, a kto straci
życie swoje z Mojego powodu, ten je odnajdzie"
W twojej sytuacji, ty chcesz sobie życie ułożyć według
tych uczuć i chcesz iść drogą która wskazują twoje
uczucia, a ja ci mówię, że te uczucia to podstęp
diabelski, nie buduj swego życia i przyszłości, bo
wpadniesz w szpony diabła. Ale słuchaj Chrystusa i
zaprzyj się uczuć. Dosłownie powiedz do diabła, aby
odszedł od ciebie w Imię Jezusa Chrystusa i
sprzeciwiaj się jemu, a odejdzie, bo będzie musiał
(Jakuba 4:7)
To twoje nagłe oczarowanie tym księdzem to nie może
być działanie Boże, Bo Pan Bóg jeśli już posługuje się
oczarowaniem, to posłuży się tylko naukami Chrystusa i
jego osobą i wtedy to jest powołaniem. Nie głos
czytającego słowa, ale treść Ewangelii powinna cię
oczarować nie zależnie kto ją czyta.
Pragnę też dodać, że nie wątpię w twoje powołanie. Ale
pamiętaj słowa Zbawiciela, że "Wielu jest powołanych,
ale mało wybranych". Diabeł widzi tych, których Pan
Bóg powołuje i właśnie ich stara się wyprowadzić w
pole, a więc nie wątpliwie w tym wszystkim jest i
powołanie Boże.
Diabeł działa tak jak pedofil, który jak sobie upatrzy
ofiarę, to nie zaraz ją napada, ale stara się pozyskać
jej zaufanie i proponuje słodycze, pieniądze i inne
atrakcje, aby wyeliminować wszelkie podejrzenie, a jak
dziecko nabierze zaufania i sympatii, wtedy sięga
pedofil tam gdzie nie trzeba i dziecko poddaje się,
pozwala się molestować, bo słodycze mu w głowie.
Gdyby pedofil od samego początku ujawnił dziecku swoje
zamiary, to dziecko z krzykiem i wrzaskiem uciekałoby,
stawiałoby opór tak, że pedofil nie miałby z tego
swojej satysfakcji.
Te twoje uczucia to forma słodyczy, która ma na celu
zatuszować prawdziwe zamiary diabła.
Co do tamtego chłopaka, to być może ta ich przyjaźń
obróci się w grzech, ale nie zaraz, diabeł ma czas, to
może nastąpić po kilku miesiącach czystej platonicznej
miłości i przyjaźni i tego ten chłopak już nie uzupełni w jego
historii, którą czytałeś na Internecie.
Pamiętasz, pisałeś, że jak zobaczyłeś pierwszy raz tego księdza to coś w ciebie wstąpiło i odczułeś coś czego nigdy przedtem nie odczułeś. Tak samo, po jakimś czasie może wstąpić w ciebie coś jeszcze innego, pociąg seksualny, którego na razie nie odczuwasz. I najprawdopodobniej diabłu o to chodzi, aby wciągnąć ciebie najpierw platonicznie, a potem wzbudzić uczucia erotyczne.
Ja znam z własnej obserwacji nie jeden tak przypadek.
Ty nie jesteś pierwszy i nie jesteś ostatni.
Ludzie nie planują grzechu, ale są w niego wciągani.
Diabeł posługuje się taką manipulacją uczuciowości od
wieków, bo to jest jednym z jego najlepszych sposobów
na kuszenie do grzechu.
Na ten temat pisze bardzo dużo św. Jan od krzyża. On
uczy, ostrzega i tłumaczy jak rozpoznać i jak się
bronić przed tymi taktykami diabelskimi.
Ta twoja obawa, że to wszystko się urwie i zmienisz
się na gorsze to też taktyka diabelska, on chce, abyś
koniecznie poszedł za słodyczą prosto w jego sidła.
Ufaj Bogu, sprzeciwiaj się tym uczuciom, a sam Bóg
wynagrodzi cię za to i nie zmienisz się na gorsze, ale
na lepsze, nabierzesz mądrości Bożej i prawdziwie
będziesz naśladować Chrystusa, a nie człowieka.
Weź pod uwagę słowa Pana Jezusa: "Kto miłuje matkę,
brata lub siostrę bardziej niż Mnie, ten nie jest Mnie
godzien"
Pan Jezus ostrzega, że diabeł posługuje się nawet
miłości do własnych rodziców i braci, aby wyprowadzić
człowieka w pole i na zatracenie.
O ile bardziej tego rodzaju miłość do człowieka może
okazać się zawodna i wręcz pułapką.
Uczyń to dla Chrystusa, a zobaczysz, że obietnica Jego
jest prawdziwa i życiodajna, a otrzymasz dary Ducha
Świętego i będziesz znał prawdę. Posłuchaj więc dobrej
rady i idź za nauką Chrystusa (Jan 14:15-26 i 16:13)
Bo jeśli pójdziesz za szczęściem tego życia doczesnego
to je stracisz, ale jak zaprzesz się tego szczęścia na
ziemi to odnajdziesz życie wieczne (Mateusza 10:37-41)
- Szczęść Boże!
Dzień dobry =)
Dziękuję za mądre słowa a przede wszystkim za
przykłady z Ewangelii..
Byłem tak bardzo szczęśliwy choć go nie znałem ...
a teraz właśnie Pan
otworzył mi oczy i wszystko to zauważyłem .. nawet
tę działalności szatana
w o wielu więcej przypadkach niż tylko na Mszy.
I od razu stawiam pytanie .. co ja mam robić?.
No bo nie mogę teraz tego
wszystkiego tak zostawić bo .. widzę że wiele rzeczy
robiłem dla niego i
będę to teraz robił dla Boga
.. miał pan rację ..
stawiałem go chyba nad
Chrystusa :( .
Więc ja myślę i chyba tak zacznę na
początek nie próbować
fascynować się jego głosem i nie patrzeć mu prosto w
oczy bo mogę znaleźć
coś o wiele piękniejszego w Słowie Bożym które nawet
on sam będzie czytał
czy wygłaszał. I tak znam już jego każdy krok na
Mszy
św.. każdy ruch,
spojrzenie , głos wydobywany z ust jego. I chyba już
jutro we Wtorek spróbuję
przyjść do Kościoła na Mszę dla Boga i modlić się o
dobry wybór ...
specjalnie na tą Mszę kiedy on będzie odprawiał ..
bo teraz to ja już nawet
wiem kiedy on sprawuję Mszę św. w dni powszednie.
a jeśli kiedyś go spotkam .. to i tak nigdy mu o tym
nie powiem .. bo jak
mówiłem jestem nieśmiały za co Bogu Dziękuję .
A to
uczucie .. spróbuję
wytrzymać jeszcze kilka miesięcy .. to minie chociaż
bardzo tego nie chcę =(
Ale pan mnie chyba rozumie.. i to tak bardzo boli ..
Wie pan co .. ja dawniej gdy jeszcze chodziłem do
gimnazjum to można
powiedzieć że byłem zauroczony czy tam zakochany
pewną dziewczyną no bo to
trwało prawie 3 lata .. i ja to jakoś wytrzymałem
chociaż też mi z tym było
źle ale .. to było całkiem coś innego nic to co
czuję teraz.
A ja tak naprawdę myślałem ze Bóg mi go zesłał bym
się zmienił ..i boję się
żeby mi go nie odebrał w jakikolwiek sposób.
Aha i prawdą jest że szatan szuka i próbuje omotać
sobie ludzi tych którzy
bardziej w Boga wierzą, którzy są "dobrzy".. Nie
chce tego porównywać do
mojego przypadku bo ja jakiś wspaniały nie jestem ..
ale brzydzę się każdym
grzechem i obserwuję wielu ludzi .. i gdy tak patrzę
na nich . .to prawie
każdy robi coś złego ..a ja sobie zawsze stawiam
pytanie.. Dlaczego tak
musi być .. dlaczego są tacy ludzie ..
I na to jest jedna odpowiedź ? Szatan ?!
I jeśli
każdy w życiu oczywiście w
inny sposób, musi wybierać ,tak jak ja, to życie w
niebie naprawdę istnieje
dla niewielu =( i naprawdę trzeba sobie na nie
zasłużyć...bo to jest bardzo
trudne zwłaszcza gdy się wybiera między miłością a
"miłością" jak ja to
czuję..
Ale jest też miłość do bliźniego prawda .. Więc czy
nie mogła by istnieć
miłość równocześnie do Boga jak i do Księdza taka
duchowa ja umyśle ?.Wiem
że znów jakoś próbuję znaleźć sposób na to .. ale
proszę mnie zrozumieć ..
to nie jest łatwe.. I w tym pewno też siedzi diabeł.
ale ja mu pokażę :) bo
przynajmniej troszkę wiem w czym tkwię.
I czy nie będę mógł już go więcej nigdy pokochać ze
względu na to co się
działo ? Tak żeby nie fascynować się nim .. tylko i
wyłącznie Bogiem... nie
wiem jak to panu powiedzieć .. ale darzyć go takim
uczuciem jakim darze np.
moją przyjaciółkę ? Ale w tym diabła nie ma i
jestem tego pewien bo to
jest dziewczyna i też ją kocham ale inaczej.. no i
ona nie jest moją
dziewczyną i nie zamierzam by była jak również ona
też tak twierdzi =). I
chyba to jest dobre porównanie bo kocham ich
obydwoje .. ale nie fascynuje
mnie jej głos czy wygląd .. ale po prostu jej osoba
.. że jest podobna do
mnie i się rozumiemy :) I mogę powiedzieć że jest
tak jakby taką, moją
siostrzyczką.
A tak na marginesie to co pan robi na co dzień ? bo
może ja panu cenny czas
zajmuje hmm.. ?i skąd pan bierze tyle mądrości bo
jeśli z wiary to... I
jeszcze raz dziękuję ! Wolałbym utrzymywać z panem
kontakt by nie zjechać na
złą drogę chociaż .. może teraz już dałbym sobie sam
radę .. ale od pana
myślę że mogę się jeszcze wiele nauczyć!
Szczęść Boże. !
Ja ciebie doskonale rozumiem, dlatego jestem w stanie
wytłumaczyć to wszystko, pamiętam z lat młodości te
same przeżycia i miłość platoniczną, na co z
perspektywy czasu, doświadczenie życiowego, modlitwy i
studiów biblijnych jestem w stanie patrzeć
realistycznie, rozumieć działanie Boże i działanie
pokusy i diabła.
Miało się wiele pytań, ale nikogo kto by na nie
odpowiedział, na które wreszcie po wielu
niebezpiecznych konfrontacjach z pokusą i fałszem,
Dobry Ojciec Niebieski dał mi odpowiedź i dlatego
teraz jestem w stanie rozumieć ciebie i innych.
Właśnie dzięki tym wszystkim moim doświadczeniom Pan
Bóg powołał mnie do takiej oto służby, odpowiadania na
pytania innych, na te same pytania, które mnie kiedyś
dręczyły i nie było kto by mi pomógł.
A nie tylko pytania, ale zasadzki diabelski, pokusy i
różnego rodzaju konfrontacje z fałszem.
Fundamentem mojego zwycięstwa była wiara, ufność Bogu
i posłuszeństwo Jego prawu i przykazaniom.
Moje poznawanie więc prawdy było czysto duchowe, czyli
na wszystkie pytania odpowiedział mi sam Bóg poprzez
doświadczenia, medytacje, studia i dary Ducha
Świętego. Z tego więc powodu moje życie było samotne i
bardzo trudne. Nie samotne w sensie przebywania między
ludźmi, ale w sensie poznawania prawdy. Moje kontakty
nawet z księżmi kończyły się rozdarciem serca, bo
żaden z nich nie był w stanie mnie rozumieć no i nie
był nikt w stanie mi pomóc i ulżyć, dlatego tak bardzo
rozumiem osamotnienie duchowe innych ludzi i dlatego
tak bardzo pragną nieść im pomoc, no i według mojego
pragnienia Bóg pokierował moim losem tak, że jestem
teraz w stanie, poprzez tą stronę internetową dzielić
się z innymi, poszukującymi pomocy. I wiem, że każdy
kto do mnie pisze jest przez samego Boga do mnie
kierowany.
Tak więc możesz ze mną utrzymywać kontakt jak długo Pan Bóg będzie nam to umożliwiał i jak długo
ty zechcesz, bo to jest moją misją.
To, że się brzydzisz grzechu świadczy o twojej
czystości, ale też jeszcze dziecięcej naiwności.
Zastanów się głęboko, każdy ksiądz miał takie czyste
serce jak szedł na księdza, będąc mniej więcej w twoim
wieku. No ale popatrz ilu z nich zbłądziło. Pokusa
wielu, wielu z nich przełamała, bo widzisz, diabeł
podchodzi pomalutku i stopniowo wykorzystuje sytuacje
gdzie w grę idą uczucia, sentyment i namiętności, on
bardzo cierpliwie i delikatnie stara się rozniecić te
właśnie tendencje w duszy i ciele człowieka, a potem
jak iskierka się zapali to już idzie mu jak spłatka.
Popatrz na Internecie, wpisz "kocham księdza" i zobacz
co piszą młode kobiety, nawet młode mężatki, które
przecież kochyły swoich mężów na tej samej zasadzie.
Poczytaj jak piszą o romansach i aferach z księżmi, no
i weź pod uwagą, że jest wiele takich afer miłosnych o
których nikt nie pisze, bo to typowo wstydliwy i zakazany temat,
no i mało kto ma tą odwagą, możliwość i umiejętność
umieszczenia swojej przygody, czy afery miłosnej w
Internecie, ale bardzo wielu księży popada w miłość,
najpierw platoniczną, a potem gra uczuć, najpierw
niewinnych namiętności, i fascynacji, co obraca się w
pożądliwości i wcześniej czy później diabeł dopina
swego i doprowadza do grzechu, do tego, czego ci
dzisiaj już dojrzali mężczyźni - księża - którzy
wcześniej będąc jeszcze niewinnymi młodzieńcami nigdy
nie brali pod uwagę, ale brzydzili się nawet myślą o
grzechu.
Bo widzisz ten co grzeszy, ani grzechu nie planuje, ani nie czyni tego świadomi,
ale jest oczarowany nawałem pragnień, uczuć i
namiętności i te maskują świadomość grzechu, do tego
stopnia, że najuczciwsi, tacy nawet jak ty, wpadają w
te sidła, bo pozwolili sobie na adorację uczuciom,
pozwolili sobie na delektowanie się namiętnościami,
tak jak ty to robisz - mam nadzieje, że to już należy
do przeszłości, a więc powiem - robiłeś!
I w tym, że to spotyka uczciwych i dobrych, to masz
rację. Kto jest bowiem delikatny, uczuciowy, wrażliwy,
tak jak ty, tego właśnie diabeł kusi pod zasłoną
niewinnych przygód uczuciowych. Kto natomiast jest z
charakteru twardy, mało wrażliwy, ale ma tendencje do
brutalności to takich ludzi diabeł nachodzi według ich
tendencji.
Jednym słowem, diabeł ma sposób na każdego.
I nikt nie zdoła się obronić bez pomocy samego
Chrystusa. Pan Jezus powiedział "beze Mnie nic uczynić
nie możecie" co w tej sytuacji znaczy, beze Mnie nie
obronisz się przed pokusą i fałszem, bo diabeł jest o
wiele inteligentniejszy od człowieka, o wiele
sprytniejszy.
Powiem więcej, diabeł zna ciebie lepiej niż tym sam
siebie znasz i on ma sposoby na każdego, kto odwraca
swoją uwagę od Chrystusa. Jedynie nieustanna pamięć o
Chrystusie, a ściślej mówiąc o Jego naukach i
przykazaniach jest jedyną i skuteczną obroną przed
diabłem i jego umiejętnościami.
Nie wystarczy wierzyć w Chrystusa, że jest
Zbawicielem, bo i demony wierzą W Chrystusa (Jakuba
2:19), ale trzeba dobrze zapoznać się z Jego słowami i
ściśle się do nich stosować, bo w Jego naukach ukryte
jest zbawienie. Trzeba nosić w sercu nie tylko pamięć
o Jego ofierze na krzyżu, ale trzeba znać i nosić w
sercu wszystkie Jego ostrzeżenia, i pilnie też
się do nich stosować, aby skutecznie bronić się przed
pokusą i fałszem.
Pan Jezus życiem zapłacił za głoszenie Ewangelii.
Pomyśl, gdyby Pan Jezus nie głosił Ewangelii jako mocy
uwalniającej od diabła, to nikt by go nie znienawidził
i nie zabiliby go. A więc w Ewangelii ukryte jest
życia wieczne, za którą Chrystus przelał swoją krew,
aby ten kto przyjmie Ewangelię, aby dostąpił udziału w
ofierze Krwi Jego. Kto kicha na Ewangelii ten nawet
jak uwierzy w ofiarę, to nie dostąpi w niej udziału.
Bo kto nie bierze Ewangelii do serca to automatycznie
na Nią kicha.
Pan Jezus powiedział: "kto nie jest ze Mną, ten jest
przeciwko Mnie i kto nie zbiera, ten rozprasza"
Bo jak pokusy cielesne cię opuszczą, to diabeł ma
jeszcze gorsze plany w rękawie, bo fałszowanie wiary i
ewangelii jest jego inną jeszcze większą
specjalnością. I tej specjalności fałszu popada
jeszcze więcej ludzi.
Pytasz co masz teraz robić?
Módl się o uwolnienie od uczuć zmysłowych i proś o dar
miłości duchowej. Miłość duchowa nie opiera się na
zmysłach, ale wypływa z sumienia. Możesz go miłować
duchowo, ale musi to być wolne od fascynacji
zmysłowej, bo w zmysłach biorą początek wszystkie
pokusy.
Musisz podjąć się życia ascetycznego, czyli
oczyszczania się ze wszystkiego co zmysłowe, a
utwierdzania się we wszystkim co duchowe.
Pan Jezus powiedział:
"Moje królestwo nie jest z tego świata"
Rozważaj co mógł On mieć na myśli mówiąc te słowa?
On przyszedł do swoich, ale swoi Go nie przyjęli - co
to może znaczyć?
"Wielu jest powołanych ale mało wybranych". On "objawia
się swoim powołanym, ale oni Go nie przyjęli, bo
umiłowali ciemności", czyli zajęci byli tym co
cielesne i szczęściem "tego świata", czyli
fascynowali się tym co cielesne, co doczesne, bo to
jest z tego światy.
"Ale tym, którzy Go przyjęli, tym dał On moc, aby się
stali dziećmi Bożymi" - Jan 1:10-12.
A to dzieje się za sprawą zesłanego Ducha:
"A kiedy
przyjdzie Duch Prawdy, On doprowadzi was do całej
prawdy" Jan 16:13.
Na mojej stroni jest Nowy testament do czytania i
Ewangelie ze słowami Pana Jezusa czerwonym drukiem.
Czytaj uważnie Ewangelie i szczególnie wczytuj się w
słowa Pana Jezusa. głęboko zastanawiaj się nad ich
znaczeniem, bo bez głębokiej znajomości słów, nauk i
przykazań Chrystusowych diabeł wyprowadzi cię w pole.
Bo "beze Mnie nic uczynić nie możecie" - powiedział
On. A chodzi tu o Jego nauki.
Zapieraj się wszystkiego co cielesne i doczesne, a
stopniowo zaczniesz rozumieć dlaczego jest to tak
bardzo konieczne, bo wtedy mądrość Boże przychodzi jak
się człowiek uwalnia od mądrości światowej.
Tylko wtedy zaczniesz pojmować prawa Boże jak się
zaprzesz praw cielesnych, mocy zmysłowych, cielesnych
i światowych.
- Szczęść Boże!
Dobry wieczór / Dzień dobry =)
Dziękuję .. pomału chyba zaczynam rozumieć a może
nawet szybko .
Więc pan studiował tak ? a Można wiedzieć co ?
Bo jestem bardzo ciekaw i ..jak ma pan na imię ? bo
głupio mi tak
ciągle pisać "pan i pan ..
-Czy działanie szatana można odczuć fizycznie .. bo
dziś rankiem na Mszy św.
walczyłem z tą fascynacją .. i usłyszałem Słowo
Boże które odnosiło się do
mojej sytuacji mówiąc to samo o diable co pisał mi
pan wcześniej. I
dzisiejszy dzień .. nie próbowałem myśleć w ogóle o
tym Księdzu .. ale było
mi tak źle i byłem taki zmęczony .. samym życiem
tak przynajmniej
stwierdziłem . ale dobrze że na wieczór teraz mi
przeszło .. i boję się że
to była sprawka szatana chodź nie wiem właśnie czy
on może wytracać się w
moje siły fizyczne .. albo może było to spowodowane
moim niepokojem co
do mego problemu .. ale Już czuję się lepiej a
nawet świetnie gdy
odczytałem pana wiadomość.
I prosiłbym aby mi pan polecił coś czytać .. bo ja
czytam mało .. a jeśli
chodzi o Pismo św. to na początek jakieś prostsze
fragmenty i nauki Jezusa
Chrystusa może.. kiedyś czytałem nie tak dawno ..
ale właśnie chyba nie
rozumiałem tego co czytam ;/. I prosiłbym o adres
strony bo chyba się gdzieś
zapodziała i ostatnio robiłem nawet formata ..
Chciałem cos jeszcze napisać ale
siostra mi tu krzyczała nad głową .. grrr nie dadzą
mi na minutkę spokoju ..
i zapomniałem .. ale wejdę jeszcze za chwilkę i coś
więcej napiszę . drugi
list . także c.d. nastąpi ...
Szczęść Boże!
Dobry wieczór,
Co do mojego imienia to mam zasadę nie podawać, tak
jest lepiej dla mnie i dla ciebie. Moim zadaniem jest
przybliżyć ciebie do Chrystusa, abyś otworzył się na
dar Ducha Świętego. A uwierz mi, twoje przybliżanie
się do mnie nic dobrego nie przyniesie, bo nie wolno
ci lgnąć do ludzi. Ja będą tylko tobie pomagać, ale
anonimowo i tak będzie lepiej.
Ja to rozumiem, że dużo lżej jest iść trzymając się
kogoś, ale kiedyś sam to zrozumiesz, że idąc samemu tą
"Wąską Drogą" jest o wiele korzystniej, bo nie mając
nikogo na kim możesz się wzepszeć tym bardziej lgnąć
będziesz do Boga i Chrystusa twojego jedynego
Wspomożyciela! Poza Nim tak na prawdę nie masz nikogo.
Bo ja mogę umrzeć, albo co innego może nastąpić, że
kontakt się urwie i wtedy musisz być w stanie kroczyć o
własnych siłach.
Jeśli staniesz na równe nogi i odważnie podążać
będziesz drogą zbawienia, to Bóg cie wzmocni, dotrzyma ci towarzystwa, czyli wypełni ci serce pokojem i kontemplacją i da ci tą łaskę, abyś
był może podporą komuś słabszemu od ciebie.
Bóg jest Bogiem zazdrosnym i On ma plan na twoje
życie, a ja jestem tylko małym instrumentem w ręku
Boga.
A szatanem się nie przejmuj, bo on jest silny tylko jak człowiek nie zdaje sobie sprawy z jego pokus i taktyki, ale jak jest zdemaskowany to łatwo jest się mu sprzeciwić i wtedy on słabnie i odchodzi.
I pamiętaj obietnicę Pana Jezusa, Który powiedział:
"Szukajcie najpierw królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, w wszystko będzie wam dodane"
A we wszystkim zawarta jest mądrość i moc nad pokonaniem diabła.
Adres strony:
www.geocities.com/zbawienie_i_wiara
Jak wpiszesz "zbawienie i wiara" w google, to zaraz
znajdziesz moją stronę.
- Szczęść Boże!
"Pomocne jest kierownictwo duchowe od strony innej
osoby, ale jeśli ta osoba
nie jest sama na drodze doskonałości, to może ona
przynieść więcej szkody
niż pomocy. Trzeba więc być ostrożnym od kogo
przyjmuje się rady duchowe.
Św. Jan od Krzyża jest niewątpliwie wspaniałym
kierownikiem duchowym i
nauczycielem życia ascetycznego.
Powołanie do uświęcenia i życie ascetyczne jest to
proces oczyszczenia
dokonujący się wewnątrz człowieka i tylko Bóg ma
wgląd i wpływ na postęp
duszy."
To oczywiście słowa pańskiej strony.
Więc pan studiował wszystko .. no przede wszystkim
naukę św. Jana od Krzyża
prawda? który był pana kierował .. no A pan mnie..
Z tym imieniem to nawet dobrze .. ono jest nie
istotne ;) ważne że jest pan
moim przyjacielem i mi pomaga .. a jeśli chodzi o te
lektury dla mnie to
mogę zacząć czytać dzieła św. Jana od Krzyża? czy
poleca pan coś innego
na razie ? bo ja podejmę się tego ascetyzmu .. czuję
taką potrzebę po prostu.
To mi pomoże dążyć także do duchowej miłości. Z resztą
cielesnej nie czuję już
wcale .. i właśnie to odkryłem bo od pewnego czasu
czułem jakąś pustkę w
uczuciach i to była to . Nie wiem co czuję do
Księdza .. ale od
fascynacji odchodzę i tutaj też podążę miłością
duchową. Bo ją chyba można
nabyć prawda ? Jeśli nie to trudno .. pozostanie i
tak na zawsze w moim
sercu bo gdyby nie on "nieświadom" to nie było by
mnie teraz tutaj .. i kto
wie co by się działo zemną. No i poznałem pana =).
Dziękuję. Dobranoc
Szczęść Boże.
Witam,
Miłość duchową można nabyć i dAżyć nią trzeba
wszystkich i za razem nikogo. Czyli okazywać wszystką
dobroć i wszystkim służyć, ale za razem do nikogo się
nie przywiązywać. św. Jan dużo na ten temat naucza.
Co do tego księdza, to niewątpliwie Bóg się nim
posłużył (Do Rzymian 8:28) na drodze twojego
nawrócenia, ale diabeł chciał to przerobić na pokusę.
Pan Bóg zainterweniował i pokierował cię w moją
stronę :)
Z lekturą to trudna sprawa, moje studia w zakresie
wiary ograniczają się zaledwie do św Jana od krzyża i
Pisma Świętego. Ale życie i doświadczenie to
najważniejszy mój dorobek duchowy.
Wszystkie inne książki mijały się zawsze z moim
zainteresowaniem i powołaniem.
Wiele książek przeszło przez moje ręce, ale niewiele z nich
Przyczyniło się do mojego wzrostu duchowego.
W wielu książkach
dostrzegam wiele ludzkiej gadaniny i niedoskonałości i męczy mnie czytanie
rzeczy, które wiem, że mają się inaczej co do wiary
pokory i prawdy. Ale to, to już zbyt głębokie tematy
jak na razie.
Jak się wgłębisz w Pismo Święte i zrozumiesz pisma św.
Jana od krzyża, to zajmie ci dość czasu i na pewno
wystarczy do zbawienie.
Modlitwa i Pismo Święte - na początek przeczytaj ks.
Przysłów i Psalmy, to da ci dobre przygotowanie do nauk
św. Jana, a jak czytając coś wyda ci się trudne to
chętnie ci wyjaśnię o co chodzi.
życzę wszelkich błogosławieństw
- Szczęść Boże!
Witam serdecznie,
A czytałeś mój artykuł o "Ascetyzm, Celibat" tak
jest
więcej na ten temat:
www.geocities.com/zbawienie_i_wiara/ascetzym_celibat
No a jak tam ta książka o ascetyzmie?
A jeszcze jedno pytanie, jak sobie radzisz z ta
fascynacja tym księdzem?
- Szczęść Boże!
Witam.
No ten artykuł już kiedyś czytałem. ale i tak czasem
będę do niego wracać.
Z książką nawet dobrze. Myślałem że nie będę wiele
rozumiał ale jest
inaczej. czasem tylko słów nie rozumiem
pojedynczych.. Doszedłem już do
obowiązków księży i zakonników jak i ludzi świeckich
w ich dążeniach do
doskonałości.
Właśnie jeśli chodzi o księdza. na pewno nie jest
już tak jak kiedyś. Nie
jest mi źle z myślą o tym wszystkim ale czuję się
dobrze. Nie chcę tylko aby
on coś zauważył, bo np. gdy głosi kazanie czy czyta
na Majówce rozważanie to
ja zazwyczaj patrzę na niego ..bo ja gdy słucham
kogoś zazwyczaj chcę tę
osobę wiedzieć.
Zauważyłem też że jak wiele radości jest w takich
uczuciach chociaż się osoby nie
zna . i można w tym trwać. Oczywiście jest też
smutek ale jak mówiłem
uciekam od tego, bo wiem że to działanie szatana, on chce
abym zrobił coś co
zniweczy ten smutek ... właściwie osobiste spotkanie
z nim. Jak mówi na Mszy
czy na Majówkach szukam czegoś w jego słowach a na
pewno uważniej się słucha
jeśli miłuje się sam głos mówiący wiele prawd.
Od pewnego czasu też zauważam pewne niedociągłości w
służbie Bożej kapłanów
. Oczywiście tych których poniekąd znam . Ale
znajduję też zawsze dla nich
jakieś usprawiedliwienie chodź nie powinno się .. bo
oni są przykładem i
dążenie do świętości jest ich obowiązkiem. O wielu
nauczycielach z naszej
szkoły mówi się źle .. a ja zacząłem dostrzegać ich
z tej dobrej strony ..
no chyba że naprawdę przesadza jak nauczyciel z
Matematyki pewną klasę w 3
dni poczęstował 44 ocenkami ndst ;).
Czasem chodząc po mieście czy granicami osiedla
widuję pewną starszą
kobietę z wózkiem na 2 kółkach do którego zbiera
makulaturę i
prawdopodobnie z tego żyje . Ma dom na pewno ale czy
rodzinę ?
I odczułem coś co skłania mnie aby tej kobiecie
pomóc . Ona jest już starsza
pewno nawet od mojej babci . Oceniam wiek 60 +.
Kiedyś powiedziałem Dzień dobry . Ona wprawdzie
odpowiedziała . ale chyba
troszkę z takim zdziwieniem .cichym głosem . bez
uśmiechu na twarzy.
chciałbym ją kiedyś zaczepić i pomóc. Sądzę też że
od takich ludzi można się
wiele nauczyć. Tyle że brak mi odwagi do tego , jak
też do upominania ludzi
czyniących źle i mówienia im prawdy ... pewno
zostałbym wyśmiany poniekąd. W
dzisiejszym świecie jest bardzo trudno myślę. Ale
modlę się do Boga o odwagę
. Aaaa jeszcze mam takie pytanko . bo ja modlę się
rano . w południe
wieczorem na Majówkach i oczywiście wieczorem przed
spaniem. Wczoraj mi się
zdarzyło czytając tę książkę usnąć przy niej =\ i
tak też bez modlitwy =(
czy to jest grzechem ? Czuję troszkę poczucie winy
ale z drugiej strony nie
modlę się mało a samo czytanie tej książki wiąże się
z myślami do Boga chodź
nie bezpośrednio.? prawda? Oczywiście będę się
chciał z tego wyspowiadać
ale chciałem wcześniej zapytać Pana. Dobra już nie
piszę więcej zauważyłem że
się rozpisałem ;)
Może powstanie drugi wątek świadectwa . =)
Szczęść Boże. !
To ciekawe, bo mnie w twoim wieku też fascynowali starsi ludzie i zdawało mi się, że posiadają wielką
wiedzę i mądrość, ale nie chcą o niej wiele mówić.
I osiągnięcie starszego wieku dla doświadczenia i mądrości życiowej było dla mnie ważniejsze od kariery i
wszystkiego innego do czego ludzie na ogół przykładają wielką wagę.
Teraz będąc w starszym wieku stwierdzam, że czas zbyt szybko zleciał, a w doświadczeniu i mądrości
jeszcze wiele mi brakuje.
Z tego wynika wniosek, że trzeba bardzo się do tego przyłożyć, aby nie marnować czasu na rzeczy doczesne
bo one są bezwartościowe i okradają człowieka z mądrości Bożej. Poświęcaj wi�c czas na studia Biblii, nawet jak nie wszystko rozumiesz to po mimo to
czytaj i módl się, a zrozumienie przyjdzie potem, bo tylko znając treść Biblii jako fundament, można i trzeba
budować mądrość życiową.
Widzę, że dużo czasu poświęcasz na spacery, a podczas nich człowiek automatycznie rozmyśla i to jest
bardzo, bardzo dobre dla postępu i wzrostu duchowego. Spędzając czas z samym sobą na rozmyślaniach o
życiu tak naprawdę spędzasz ten czas z Bogiem, ale o tym nie wiesz.
Wszyscy przeżywają i doświadczają wiele, ale mało kto porównuje to co przezywa i doświadczy z wiedzą
biblijną i mało kto wyciąga wnioski z których należy czerpać wiedzę życiową i mądrość.
Nie trać czasu, bo życie ucieka jak woda w górskim strumyku, a zdobywanie mądrości to tak jak wspinaczka
na szczyt stromej góry, mozolne, powolne, wymagające poświęcenia, siły i dyscypliny wewnętrznej.
Dlatego tak wielu starszych ludzi zmarnowało swoje życie, nie mając ani pragnienia, ani dyscypliny,
zmarnowało życie nie nauczyli się niczego, co prowadzi do zbawienia ich własnych dusz i co mogliby
przekazać młodszemu pokoleniu.
Jeśli więc odczuwasz powołanie to je starannie pielęgnuj i pogłębiaj, bo inaczej utracisz je nie wiedząc nawet
kiedy i jak.
Tak dzieje się z wieloma księżmi, którzy osiągnąwszy zaledwie początek drogi zaniedbując pogłębianie
powołania szybko je utracili. Przed tym ostrzega nas nasz Zbawiciel mówiąc:
"kto nie jest ze Mną ten jest
przeciwko Mnie, a kto nie zbiera, ten rozprasza" Znaczy to, że kto nie pogłębia powołania ten je traci, czyli nie
wolno się zatrzymywać i oglądać wstecz za życiem i uciechami tego życia i tego świata, bo tak jak żona Lota
obejrzała się za życiem w Sodomie pełnego radości i uciech i zamieniła się w martwy posąg soli (Ks.Rodzaju
19:26)
"Kto nie zbiera, ten rozprasza", czyli traci to co ma.
"Kto ma temu będzie dane i będzie obfitował, a kto nie ma, temu zabiorą nawet to troszkę, które ma i dadzą
temu co ma w obfitości" Łukasz 8:18 i Mateusza 25:28
Co do radości i smutku, to obydwa rodzaje tych emocji są bardzo ważne i konieczne, one nadają kierunek
naszego życia, motywują nasze postępowanie w dobrym lub w złym kierunku. Obydwa są konieczne, smutek i cierpienie oczyszcza, a
radość utwierdza. Kto ucieka od smutku, ten ucieka od oczyszczenia duchowego. Smutek jest konieczny i bez
niego nie ma uświęcenia. Smutek powinien poprzedzać radość, bo prawdziwa duchowa radość rodzi się ze smutku,
czyli po oczyszczeniu.
A wszelka radość, która rodzi się z pożądliwości i ucieczki od smutku, cierpienia i dyscypliny, jest zaledwie cielesna, złudna i wiedzie do
zguby wiecznej.
Radość cielesna dokonuje o wiele więcej szkody niż smutek. A pokorny smutekt przynosi wiele pożytku i kończy się radością ducha.
Ks. Koheleta 7:1-4
"Lepsze jest dobre imię niż wonne olejki, a dzień śmierci niż dzień urodzenia. (2) Lepiej jest iść do domu
żałoby, niż iść do domu wesela, bo w tamtym jest koniec każdego człowieka, i człowiek żyjący bierze to sobie
do serca. (3)Lepszy jest smutek niż śmiech, bo przy smutnym oblicze serce jest dobre."
(4) Serce mędrców jest w domu żałoby, a serce głupców w domu wesela. (5) Lepiej jest słuchać karcenia
przez mędrca, niż słuchać pochwały ze strony głupców"
Co do modlitwy, to słusznie myślałeś, że czytanie dobrej książki o sprawach związanych ze zbawieniem to też
modlitwa. I nie zawsze to co się wypowiada jest tym o co Bogu chodzi. Bóg patrzy na poruszenia serca i
człowiek może mieć serce wypełnione modlitwą podczas gdy nie wie co ma powiedzieć i Pan Bóg czyta z
serca, bo nawet ukryte motywacje serca są modlitwą jeśli tylko są one pozytywne.
Ludzie modlący się ze złymi motywacjami, nawet jak wypowiadają najlepiej formułowane modlitwy to Bóg
patrząc na serce i widząc złe motywacje, odpowiada nie według wypowiedzianych słów tej osoby, ale według
motywacji serca. Inaczej mówiąc słowa modlitwy muszą pokrywać się z motywacją serca, inaczej rezultat
modlitwy będzie odwrotny.
I tak niektórzy ludzie milczeniem więcej Bogu mówią, niż ci co wypowiadają wiele słów.
Do Rzymian 8:26-28
"26 Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak
trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. 27 Ten zaś, który
przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. 28 Wiemy też, że
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru."
- Szczęść Boże!
|