Wszyscy wierza w Chrystusa, ale kto zna, wierzy i zozumie Jego nauki, tak aby byc ZBAWIONYM?


        Strona Glowna                                                   


Zagadnienia i Listy




LISTY ADELI


1. Dlaczego Bóg dopuszcza kataklizmy?
2. Nieprawomocny ślub
3. Decyzja życia w czystości
4. O grzehcu przeciw Duchowi Świątemu
5. Grzechy syna
6. Przekleństwo i modlitwa
7. Czytanie Pisma, przeklenstow pokoleniowe, modlitwa.
8. Prawa diabła i masturbacja




List 1.

Dlaczego Bóg dopuszcza kataklizmy?

Dziekuje za szczegółowe wyjasnienie problemu. Prosze o jeszcze jedna odpowiedz. Parokrotnie pytał mnie niewierzący mój przyjaciel pochodzenia żydowskiego ze jeśli istnieje taki wszechmogący i dobry Bóg to dlaczgo pozwolił zginąć tylu ludziom w dniu 11 wrzesnia oraz w Bieslanie i w innych kataklizmach. Co mam na to odpowiedziec mojemu przyjacielowi?
- Adela

ODPOWIEDŹ:

Nie wiem, czy znasz historie Sodomy i Gomory. W tych miastach żyli ludzie, którzy bardzo grzszyli przeciw prawu Bożemu i Bóg powiedział Abrahamowi, że zniszczy te miasta ogniem za ich grzechy. Abraham prosił mówiąc: "Ależ, Boże być może jest tam choćby 50 sprawiedliwych? Pan Bóg odpowiedział, że dla 50 sprawiedliwych nie zniszczy", ale nie bylo tam 50 sprawiedliwych. Abraham perkraktował z Bogiem i prosił dalej, że może jest tam 45 sprawidliwych, ale nie było i tak dalej, przeczytaj tą historię sam Ks. Rodzały 18 i 19.

Znalazł się tylko jeden sprawiedliwy Lot i Bóg wyprowadził go przed zniszczeniem Sobomy, aby mu życie uratować, reszta zasłużyła sobie na śmierć i sąd.

W różnych kataklizmach Bóg dokonuje dla jednych kary, a dla innych ostrzeżenie i dla innych sąd. Bóg jest dobrym Ojcem, a każdy dobry ojciec, aby dobrze wychować swoje dzieci stosuje dyscyplinę. Apokalipsa 3:19

Bo bez dyscypliny dzieci się rozpieszczają i chodzą ojcu po głowie i się nie słuchają. Dyscyplina jest więc konieczna, Bóg nam narzuca dyscyplinę, a my powinniśmy być za to wdzięczni. Bóg dyscyplinuje wszystkich, których powołuje do zbawienia, a tych, których Bóg nie dyscyplinuje, tych Bóg nie powołuje do zbawienia. Tak więc tych, których Bóg uznał za godnych uniknięcia katastrofy, tych wyprowadził przed czasem, a którzy zginąli w kataklizmach, dla nich życie się zakończyło i albo poszli do nieba, albo na sąd potępienia. Jeśli byli sprawiedliwymi to poszli do nieba i jest im tam lepiej niż na ziemi. Ci co nie zasłużyli sobie na niebo, ci będą sprawiedliwie ukarani za grzechy. A ci co przeżyli katastrofę, dla nich ta katastrofa była karą lub ostrzeżeniem ku nawróceniu się do Boga. Jeśli zrozumieją swoje grzechy to Bóg ich poddźwignie i pobłogosławi tak, że wyjdą ze swego nieszczęścia i będą szczęśliwi.

Kataklizmy są więc dla jednych sprawiedliwą karą za grzechy, a dla innych wybawieniem do życia wiecznego, dla innych karą dyscypliny ku nawróceniu, a dla jeszcze innych ostrzeżeniem, aby bali się Boga i się nawrócili.


- Szczęść Boże!

List 2. Nieprawomocny ślub

Drogi rozmówco ! Dziękuję ze mam z kim podyskutować ,zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi. Wyjaśnienie sprawy rozgrzeszenia przez Ciebie brzmi bardzo logicznie. Ksiedza w konfesjonale można oszukać udając szczery zal.,ale kto to robi , to w swojej duszy wie , ze oszukuje i niech nie spodziewa się prawdziwego rozgrzeszenia od Boga. Tylko czy kościół nie stawia sprawy często w sposób biurokratyczny.Ma prawa kościelne ma przykazania i nie bierze pod uwagę okoliczności życiowych człowieka . Powiem krotko na moim przykładzie. Byłam kiedyś młoda ,głupia niedoświadczona i popełniłam w życiu wiele błędów. Popełniłam takie grzechy , za które jest mi teraz wstyd i żałuję. Tego co się stało nie można cofnąć. Wiele spraw w moim życiu było dobrych a wiele bardzo złych. Wiele było mojej winy a wiele stało się z winy innych ludzi obecnych w moim życiu. Na razie nie mowie o wielu z nich , niech to zostanie na razie jako sprawa na potem. O jednym chciałabym podyskutować. W obecnej chwili jestem związana ślubem cywilnym z człowiekiem .Jesteśmy małżeństwem od 11 lat. On był wdowcem , a ja osoba rozwiedziona. Mój pierwszy mąż jeszcze żyje ,chociaż dziwne ze jego choroba alkoholowa jeszcze go nie zabiła.

Rozstaliśmy się z jego winy kilka lat po ślubie. Nigdy nie finansował utrzymania naszego dziecka i był nadzwyczaj niedojrzałym człowiekiem podłym i nieodpowiedzialnym. Na marginesie ja nie byłam przygotowana do tego małżeństwa. Moja matka wywierała na mnie nacisk niemalże wywierając presje duchowa na mnie wymusiła zawarcie tego związku małżeńskiego. Ja szczerze w swoim sercu uważam , ze związek ten pomimo potwierdzenia sakramentem małżeństwa został zawarty nieprawnie i nie może być przez Boga uznany. Ale według kościoła jestem żoną mego pierwszego męża. W USA byłam z tym problemem u naszego jedynego w naszej miejscowości księdza , który po zapoznaniu się z moim zeznaniem stwierdził, ze sprawa anulowania tego małżeństwa przez władze kościelne biedzie trwała nieskończenie długo sugerował , ze lepiej będzie na razie pozostać w związku małżeńskim z moim obecnym mężem i czekać ( nie powiedział tego , ale dal to do myślenia ) na śmierć mojego ślubnego małżonka. Zaprosił mnie i mego męża do kościoła , pobłogosławił nam jako małżeństwu. I tak żyjemy. Od tego momentu chodzimy regularnie do kościoła i przyjmujemy eucharystie.

Pomiędzy moim rozwodem z pierwszym mężem a ślubem z drugim mężem było 20 lat okresu, z którego nie jestem sama dumna. Popełniłam wiele grzechów .Miałam za dużo rożnych przygód i moje postępowanie wobec Boga było całkowicie sprzeczne z religia. Mój drugi mąż był i jest człowiekiem wielkiej wiary , moralności i dobroci. To właśnie jemu zawdzięczam , ze jestem teraz blisko Boga .Jesteśmy zaangażowani w pomoc przy celebracji mszy św. w naszym mieście .Mój mąż pełni funkcje lektora , ja natomiast mocno jestem zaangażowana w pracy chóru kościelnego i śpiewaniu psalmów. Właśnie od momentu poznania mego męża nastąpił zwrot w moim grzesznym życiu. Zwrot o cale 180 stopni.

Ale moja świadomość 10 przykazań zaczęła mi uświadamiać, ze wobec kościoła jesteśmy nieprawomocnym małżeństwem. Nie wiem czy zechcesz zastanowić się nad moim przypadkiem i tego tez nie wiem, nikt tego nie wie oprócz Boga, czy Twoja opinia będzie słuszna , jednakowa ze zdaniem Boga na mój temat, mimo to bardzo proszę o opinie. Czekam z niecierpliwością na odpowiedz. Jeszcze raz dziękuję.
- Adela


ODPOWIEDŹ:

To co słuszne wobec kościoła to jedna spawa, ale ważniejsze jest to co jest słuszne wobec przykazania Bożego, którego niestety kościół nie zawsze uczy tak jak powinien. Kościół stawia wielka wagę na przykazania i tradycje kościelne, ale niestety często lekceważy przykazania Boże i nauki Pana Jezusa. Nie mówię tu o Kościele jako instytucji, ale o jej przedstawicielach, czyli księżach, bo nie wszyscy nauczają zgodnie z naukami kościoła i Ewangelii Chrystusowej.

To co ja tu napisze, to nie będzie moja opinia, ale będzie to opinia samego Pana Jezusa, bo On wyraźnie się wypowiedział co do tego tematu, czyli co do tematu małżeństwa ślubu, rozwodu i czystości seksualnej.

Ale zanim przejdę do cytowania biblii i wyjaśniania woli Bożej pragnę zapewnić, ze jest dobre wyjście z sytuacji, takie które zapewni łaskę Bożą, pokój ducha i co za tym idzie zbawienie wieczne.
A wyjściem tym będzie wasza wspólna decyzja czystości seksualnej. Możecie żyć ze sobą jako przyjaciele na zasadzie brata i siostry, bo życie toczy się dalej, człowiek potrzebuje człowieka i są o wiele ważniejsze sprawy życiowe od pożądliwości seksualnej.

Powinniście oboje wyznać przed Bogiem wasza deklaracje, przyznać się przed Nim, ze wasze pożycie seksualne jest grzechem, ze pragniecie przebaczenia za popełnienie cudzołóstwa i jako postanowienie porzucenia grzechu deklarujecie czystość seksualna tak jak tego sam Pan Jezus nauczał: Mateusz 19:12 "Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąc, niech pojmuje!"

Pan Jezus mówi tu nie o konieczności rozwodu i życia w samotności, ale Pan Jezus mówi o czystości seksualnej, ze kto nie żyje w swoim prawidłowym związku małżeńskim to powinien żyć w abstynencji seksualnej, czyli w celibacie.

Ten temat jest dokładnie opisany w artykule "Nauki Biblijne - Prawo co do małżeństwa i rozwodu" dlatego nie będę wnikać we wszystkie szczegóły, bo można je przeczytać w tym artykule, ale napisze w streszczeniu.

Ślub kościelny to jest przykazanie kościelne. W czasach Pana Jezusa nie było kościołów, ani księży, ale śluby zawierano tak jak ustanowili to Bóg na samym początku stworzenia.

Otóż od samego początku małżeństwo pieczętuje dziewictwo kobiety, bo jest to przymierze we krwi i żydzi do których Pan Jezus przemawiał to doskonale rozumieli, i nie tylko żydzi, ale rozumieli to wszyscy ludzie, nawet poganie czyli inne wyznania religijne, bo jest to podstawa moralności wszystkich ludzi.

Dlatego tak to Bóg sprawił, ze kobieta krwawi przy pierwszym jej stosunku. A przymierze we krwi jest przymierzem nierozerwalnym podczas życia.

Dopiero śmierć zrywa owo przymierze i uwalnia od niego. Dlatego prawowitym mężem twoim nie jest ten który włożył obrączkę na palec w kościele, ale ten któremu oddałaś swoje dziewictwo. Sama wiec wiesz kto jest twoim prawowitym mężem. Każdy inny mężczyzna, niezależnie czy włożył ci obrączkę na palec czy tez nie, jeśli mąż twój żyje, to z każdym innym z którym miałaś społeczność seksualna popełniałaś cudzołóstwo.

A jeśli pierwszy twój mąż umarł to ten następny po jego śmierci z którym się złączyłaś biblijnie jest twoim mężem. Bo śmierć męża w prawdzie nie przywraca tego dziewictwa z którego przelewa się krew, ale czyni kobietę wolna dla następnego mężczyzny, tego który się z nią złączy.

Kościół tego nie mówi na glos, ale udzielając ślubu zakłada, ze panna młoda jest dziewica i w takim wypadku ślub kościelny jest prawomocny. Ale tez dla uproszczenie zabrania pożycia przed nałożeniem obrączki w obecności kapłana, co jest całkowicie sprzeczne z biblia, ale ponierwaz uwalnia od nieporozumień to doszli do wniosku, aby stosować wersje uproszczona.

Z postępem życie wszystko się rozluźniło i zatarły się nauki Biblijne i dziewictwo przestało być ważne dla panów młodych, co w czasach dawniejszych było warunkiem ślubu kościelnego i ambicja każdego pana młodego. Teraz to się traktuje jako poglądy starej daty, a kościół milczy, aby sobie nie narobić wrogów, bo kto by się dzisiaj kwalifikował do ślubu kościelnego? Kościół po prostu nie może sobie na to pozwolić, aby udzielać śluby tylko dziewicom. Bo z drugiej strony jak to sprawdzą skoro panu młodemu wcale na tym nie zależy?

Ale "nie tak było na początku" - powiedział Pan Jezus.

Bo żydzi nie zawierali związków w Świątyni, ale w łóżku. Według żydowskiej tradycji biblijnej pan młody najpierw brał sobie dziewice i spędzał z nią siedem dni i w ciągu tych dni współżyli seksualnie, a po siedmiu dniach robili wielodniowe wesele dla uczczenia już zawartego związku. Pan Jezus w swoich naukach odwołuje się do tej tradycji, która obowiązywała od początku.

Mateusz 19:4 -6 "On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoja żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co wiec Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"

Pan Jezus podaje tu definicje małżeństwa, a każdemu wiadomo, ze na początku nikt nie brał sobie kobiety za żonę która nie była dziewica, bo skoro nie ma swego dziewictwa to znaczy, ze jest już żoną innego, który już się z nią złączył, czyli "stali się jednym ciałem"

W biblii jest wiele przypadków potwierdzających moje słowa, które cytowane i opisane są w wymienionym artykule, zachęcam wiec do dokładnego przeczytania. Może trzeba by ten artykuł uzupełnić, jeśli jest w nim cos nie zupełnie jasno powiedziane to bądź tak dobra i wskaż mi co jest w nim niejasnego.

Dodam jeszcze dla ciekawości to, ze śluby kościelne na wielka skale wprowadzono dopiero pod koniec średniowiecza, ale tez nie dla wszystkich. W starożytności śluby kościelne zawierali tylko królowie i szlachta, ale pospólstwo nie mogło sobie pozwolić na taki zaszczyt i takie ceremonie. Dopiero z początkiem ery nowożytnej, czyli od około XVI wieku zaczęto wprowadzać obok spowiedzi tez śluby kościelne z czasem stopniowo począwszy od co bogatszych do pospólstwa.

Jeśli będziesz miała inne pytania, to jestem do dyspozycji.

- Szczęść Boże!

List 3. Decyzna życia w czystości seksualnej

Drogi rozmówco! Jeszcze raz dziękuję za dobre rady. Dziękuję tez Bogu, ze natchnął mnie i przypadkowo odkryłam Twoja stronę. Byłam w stanie odczuwania gorącej potrzeby, aby ktoś przestawił mnie na właściwy tor. Prawdopodobnie Pan Bóg pomimo moich upadków nie chciał mnie wykreślić spośród dusz kwalifikujących do zbawienia. Często żałowałam , ze w moim zasięgu nie ma żadnych rekolekcji i brak przewodnika duchowego.

Miałam bardzo poważna rozmowę z moim mężem .Od jakiegoś czasu z powodu wyrzutów sumienia byłam niechętna do zbliżeń. On to widział i nie wiedział , co to ma znaczyć. Tłumaczył to sobie w niewłaściwy sposób. Rozmowa nasza sprawiła mi wielka ulgę. Mąż mój zgodził się ze będziemy żyć w celibacie. Minęło już kilka dni od naszej decyzji. Jest musze przyznać trochę dziwnie.

Ja kocham go a on mnie. Ja staram się być pod każdym innym względem taka sama, jak przed podjęciem tej ważnej decyzji za wyjątkiem jednego. Musimy modlić się do Boga, aby wytrwać w tym postanowieniu. Czy możemy być tego pewni? Chcielibyśmy , będziemy ze wszystkich sił się starali dotrzymać przyrzeczenia. Nie mieliśmy na to świadków. Czy nasze postanowienie będzie przez Boga honorowane? Nie mamy oprócz Ciebie nikogo , komu moglibyśmy powierzyć nasze wyznanie. Módl się za nas ó, prosimy i byłoby miło, gdybyśmy znów coś od Ciebie usłyszeli.
- Adela


ODPOWIEDŹ:

Niezmiernie mnie to cieszy, że postanowiliście żyć w czystości i zapewniam, ze Bóg, dobry Ojciec zaleje was błogosławieństwami.
Co do świadka to ja nim jestem, a chodzi tu o wstawiennictwo w modlitwie o którym was zapewniam, ale jak będziecie mieli okazje może w przyszłości wyznać wasze postanowienie księdzu, to tym uczynicie Bogu służbę, bo nauczycie go czegoś czym on może będzie w stanie pomoc innym ludziom, którzy by przyszli do niego w podobnej sytuacji szukać dobrej rady i woli Bożej.

Pan Jezus powiedział:
"Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko będzie wam dodane" - Mateusz 6:33

Powiedział też:
"Kto ma przykazania Moje i je zachowuje, ten jest tym który Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca Mego i również Ja miłować go będę i objawie mu siebie, .... i przejdziemy do niego i będziemy u niego przebywać" - Jan 14:21-23

Skoro wiec poznaliście przykazanie Boże i je zachowacie, to świadczy ze prawdziwie miłujecie Boga z całego serca, a za to Bóg Ojciec i Pan Jezus was umiłuje i objawi wam siebie. To objawienie obiecał Pan Jezus w następnych strofach Ewangelii Jana:

"A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w Moim Imieniu, On was wszystkiego nauczy" - Jan 14:26

"Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy" - Jan 16:13

Komu wiec Bóg udzieli Ducha Prawy temu nie trzeba rekolekcji, bo nie ma lepszego nauczyciela miedzy ludźmi. Chociaż jest prawdą, ze Bóg posługuje się ludźmi napełnionymi Duchem Bożym, ale takich jest bardzo mało.

Pros wiec pokornie w modlitwach swoich o Ducha Prawdy, aby objawił ci inne jeszcze być może ukryte twoje grzechy, abyś mogła się z nich wszystkich oczyścić. A jak to wynika ze słów Pana Jezusa, jeśli szukać będziesz sprawiedliwości Bożej i zachowasz wszystkie Jego przykazania to wszystko będzie ci dane, co Bóg przygotował człowiekowi. Mówią, ze miłość Boża jest bezwarunkowa i to prawda, ale zbawienie jest wyraźnie uwarunkowane.

Jeśli jest jeszcze cos co ciebie niepokoi, lub interesuje to służę pomocą. Pozdrawiam i zapewniam o modlitwie.

Pragnę jeszcze dodać, Proszę przeczytać 17-sty rozdział Ewangelii Jana. W tym rozdziale Pan Jezus prosi Ojca za tymi, którzy maja być zbawienie. I proszę się modlić tylko i wyłącznie do Boga Ojca w Imię Pana Jezusa, tak jak to nasz Zbawiciel nam nakazał. Według Ewangelii Chrystusa nie wolno człowiekowi modlić się do nikogo, ale tylko do Boga Ojca w Imię Syna, a wtedy Duch Święty przyjdzie, aby uczyć i doprowadzić do całej prawdy.

- Szczęść Boże!

List 4. O grzehcu przeciw Duchowi Swiętemu

Drogi przyjacielu,
Proszę o wyjaśnienie , jaki grzech zalicza się jako grzech przeciwko Duchowi Św. Bo wiara nasza mówi ze taki grzech nigdy nie będzie odpuszczony Czy na przykład jeśli ktoś obiecuje na spowiedzi poprawę, dostaje rozgrzeszenie i ponownie popełnia ten sam grzech to czy on popełnia grzech przeciw Duchowi Św.
- Adela


ODPOWIEDŹ:

Jeśli człowiek zgrzeszy przeciw Duchowi, to Duch Święty od niego odchodzi i taki człowiek nie ma już wyrzutów sumienia, on może teoretycznie wiedzieć, ze grzeszy, ale nie będzie w stanie za grzechy prawdziwie żałować, bo sumienie, czyli Duch Święty nie tylko uświadamia i przekonuje o grzechu (Jan 16:8), ale daje poczucie winy co powoduje głęboki żal. Człowiek może być świadomy tego ze grzeszy, ale nie będzie miał poczucia winy przed Bogiem, ale będzie miał wytłumaczenie i usprawiedliwienie na swoje grzechy a tym samym nie będzie miał poczucia winy, ale nie będzie w stanie za grzechy prawdziwie żałować.

Co do spowiedzi, to bywa, ze człowiek się spowiada pod wpływem głosu sumienia i potem popełnia ten sam grzech i znowu ma wyrzuty sumienia. Tym na pewno obrazy Ducha Świętego, ale Duch Święty tak szybko nie odchodzi od człowieka. Bóg jest niezmiernie Miłosierny i wiele razy próbuje nawrócić dusze zanim z niej zrezygnuje. W każdym razie jak człowiek ma wyrzuty sumienia i jest w stanie za swoje grzechy prawdziwie żałować, to jest znakiem, ze Duch Święty nie odszedł od niego jeszcze, czyli człowiek, nawet jak obrażał Ducha, to jeszcze przeciw Niemu nie zgrzeszył na tyle, aby On od niego odszedł.

Jeszcze innym znakiem grzechu przeciw Duchowi Świętemu jest brak współczucia dla innych, czyli brak BEZINTERESOWNEJ miłości bliźniego, bo jest tez działaniem Ducha Świętego, jeśli Ducha Św. człowieka opuści, to on nie ma nad nikim litości i nie ma dla nikogo współczucia, ale widzi tylko samego siebie, a jeśli nawet potrafi być dobry dla innych to robi to tylko dla własnego zysku, aby o nim dobrze inni myśleli, czyli robi to na pokaz, aby czerpać z tego powody do dumy.

Jak człowiek na przykład kradnie i się spowiada i potem znowu kradnie, to Duch Święty tak szybko go nie opuści, ale jak człowiek czyni krzywdę bliźniemu i nie reaguje na wyrzuty sumienia tak aby naprawić wyrządzoną krzywdę to nawet spowiedź mu nie pomoże. Duch Święty jest bardziej wrażliwy na to co sprzeciwia się miłości Boga i bliźniego i na motywacji człowieka.

To natomiast, co się dzieje na spowiedzi to jest rzeczą drugorzędną, która jest ważna, ale nie jest jeszcze decydująca.

Na mojej stronie jest obszerny artykuł na temat "Grzech przeciw Duchowi Św."

http://www.geocities.com/zbawienie_i_wiara/nauki_biblijne.html#1 Jeśli po przeczytaniu jedziesz miała pytania to chętnie odpowiem.

- Szczęść Boże!

List 5. Grzechy syna

Drogi przyjacielu! Nie wiem , czy moje obecne pytanie nie przekracza Twojej kompetencji. Tylko jakoś wierze Ci , ze zawsze mogę od Ciebie usłyszeć słowa rozsądnej prawdy i bardzo cenie Twoje oddanie , zawsze szybka odpowiedz. Odpowiedzi niezwykle satysfakcjonującej i kojące. Otóż do niedawna byłam osoba niezbyt modlącą się, od przypadku do przypadku. Owszem, wierzyłam w Boga ale nie tak żebym czuła potrzebę modlitwy. Właściwie modlić się zaczęłam niedawno , kiedy po raz pierwszy znalazłam Twoje artykuły. Zaintrygowały mnie sprawy , oraz w jaki sposób zostały wyjaśnione sprawy wiary. W moim życiu wydarzyło się coś bardzo ważnego. Mój ukochany przeze mnie syn, w którego wierzyłam bezgranicznie okazał się łotrem , łobuzem, pijakiem, rozpustnikiem. Ja tego nie widziałam , choć byliśmy ze sobą bardzo blisko. Od jego żony dowiedziałam się co się stało. Ona go bardzo kochała. Razem tworzyli ładna parę. Ja z mężem byliśmy z tego bardzo zadowoleni. Jednak cos w jego głowie się pomieszało. Zaczął oglądać filmy porno Z pewnością korzystał z niewłaściwych programów na Internecie Spodobało mu się , jak dwie pary wymieniają się partnerami. Zaczął usilnie namawiać żonę do eksperymentu. Ona mówiła, ze było to 3 lata natarczywego namawiania. Presja nie do wytrzymania. W końcu poszła na to. Po tym , po jakimś czasie postanowił już na stale pozostać z tamta kobieta. Ona już wzięła rozwód (a maja dwoje dzieci) Teraz mój syn czeka na sprawę rozwodowa , a w międzyczasie oskarża nas obie, ze to my -ja i ona ponosimy winę za wszystko. Jest teraz w trzecim związku małżeńskim. Poprzednie dwie żony zostawił każdą z dzieckiem. Z trzecia żoną mieli ślub kościelny. Oczywiście tez i dziecko. Rok temu dowiedziałam się, że postanowił porzucić i tą żonę i dziecko. Zawezwał mnie na rozmowę. Był już pijany i ciągle pił rozmawiając.

Wyjaśniając powód swojej decyzji o rozwodzie stwierdził , ze kocha już inna kobietę , a winą za jego złe postępowanie obarcza mnie, bo nie dałam mu wystarczająco miłości macierzyńskiej. To ja (cytuję tu jego słowa) skrzywiłam mu charakter i teraz szuka przez całe życie kobiety, która mu da te miłość, której nie miał nigdy ode mnie. Tylko ja w swoim sercu wiem , jak bardzo go kocham , a całym życiem swoim udowodniłam to. Wychowałam go bez ojca. Ściągnęłam do Ameryki , dałam mu pieniądze , samochód i dom. Obecnie jestem jego wrogiem Nr.1. Jestem przez niego oczerniana i znieważana przed wszystkimi jego znajomymi.

Teraz do sedna sprawy. Odkrycie Twojej strony internetowej zbiegło się z momentem , kiedy wybuchła bomba o jego ostatnim rozwodzie. Automatycznie zaczęłam się modlić bardzo intensywnie. Za mego syna również. Mój mąż nie może mnie poznać , prawdę mówiąc ja sama siebie tez. Moje myśli oprócz smutku z powodu mego syna są skierowane w każdej minucie w stronę Boga.

Wiem, ze Pan Bóg dał mi tę łaskę , ze przez to cierpienie nareszcie zbliżyłam się do Niego. Ale pozostaje pytanie na razie bez odpowiedzi. Dlaczego w taki sposób. Przecież to grzechy mego syna sprawiły moja duchowa odmianę. Przecież Pan Bóg nie chce, żeby ludzie grzeszyli.
- Adela


ODPOWIEDŹ:

Bardzo poważna sprawa i bardzo bolesna. Pragnę jednak pocieszyć, ze Bóg jest większy i można ufać Jego Miłosierdziu, bo On może w każdej sytuacji zainterweniować, chociaż mało kiedy prawdziwie interweniuje, bo ludzie z własnej wolnej woli blokują Jego pomoc, bo nie wiedza i nie rozumieją jak się o pomoc Bożą starać.

Ten temat jest bardzo obszerny i głęboki i w tym jednym liście nie będę w stanie wszystkiego wyjaśnić, no i nie wiem jaki jest tok twojego myślenia i jakie tkwią w tym wszystkim tajemnice. Musisz bardzo poważnie podejść do tego wszystkiego, a pomoc Boża uwolni ciebie i syna twego od przekleństwa, cierpienia, grzechu i co najważniejsze od potępienia wiecznego.

Ozeasza 4:6-9 "(6) Naród mój ginie z powodu braku nauki: ponieważ i ty odrzuciłeś wiedze, Ja cię odrzucę od mego kapłaństwa. O prawie Boga twego zapomniałeś, wiec Ja zapomnę tez o synach twoich.(7) Im liczniejsi się oni stają, tym bardziej mnożą się grzechy; na hańbę zmienili swa Chwale.(8) Z grzechu ludu mojego się żywią, zabiegają o to, by czynił nieprawość"

W tym cytacie, prorok wypowiada wiele prawd, jedna z nich jest ta, ze Bóg nie wysłuchuje modlitwy grzesznika, który nie zna i nie przestrzega Prawa Bożego.

Twój syn jest niewątpliwie tak omotany mocą szatana, ze nie zdaje sobie sprawy ani ze swoich grzechów i z tego jaka krzywdę wyrządza sobie, tobie i swoim dzieciom.

Ale to, o co ciebie twój syn oskarża to jest poniekąd prawda, bo w prawdzie kochałaś go po ludzku, miłością zmysłową, która jest samolubna i sprzeczna z miłością Bożą. Nie kochałaś go wiec miłością Bożą, która zawiera w sobie bojaźń i dyscyplinę Bożą.

Jeśli chcesz mu pomoc to tylko poprzez własne nawrócenie, bo Bóg nie odpowiada na modlitwy tych, którzy nie dbają o Jego Prawo i przykazania. To wypowiada Pan Jezus w Ewangelii Jana 14:21-26 !!!

Aby lepiej zrozumieć o co chodzi proszę, przeczytaj również artykuł: "Błogosławieństwo i przekleństwo"

To ze kochasz swego syna to nie ulega wątpliwości, ale to ze w tym wszystkim jest dużo twojej winy to również nie podlega wątpliwości, bo nie wychowywałaś go w bojaźni Bożej, dawałaś mu to czego chciał i to co uważałaś, ze powinnaś, ale nie dałaś mu dyscypliny Bożej i w samej rzeczy tym wykrzywiłaś jego charakter, bo sama nie miałaś w sercu dyscypliny i bojaźni Bożej, co być może jest wina twoich rodziców. I tak zamyka się koło przekleństw pokoleniowych.

Ale za to wszystko zapłacił Pan Jezus na krzyżu, abyś mogła sięgnąć po Jego nauki, abyś mogła czerpać wiedze o Prawie Bożym i abyś mogła naprawić to co zaniedbałaś.

Padaj wiec na twarz przed Chrystusem i dziękuj Mu za ofiarę której On się podjął na ratowanie ciebie i twego syna, pomoc Jego wyzwoli ciebie i twojego syna, musisz Mu zaufać i Jemu swe życie oddać, a osiągniesz nie tylko pokój serca, protekcje za życia, ale osiągniesz zbawienia dla swej duszy, a co za tym idzie zbawienia dla syna.

Musisz przyznać się przed Bogiem do wszystkich swoich grzechów, ale problem w tym, ze tak jak twój syn nie zna, tak i ty nie rozumiesz swoich grzechów, jak wiec możesz wyznawać to z czego nie zdajesz sobie sprawy?

I tak koło jest zamknięte. Musisz wyjść z tego koła.

Koniecznie przeczytaj Psalm 19(18*):8-15 i Psalm 119 (118*)/wielokrotnie/ i wołaj do Boga, "aby ci oczy otworzył" na Prawo Boże i na twoje winy, grzechy i błędy z których nie zdajesz sobie sprawy, abyś mogła za nie przeprosić, poznać Prawo Boże i dostosować się do Niego. Bo Bóg to Prawo, Pan Jezus powiedział: "Ja jestem drogą prawą i życiem". A stwierdzisz sam, ze "słodsze jest ONO od miodu"

Wtedy dostąpisz łaski, a Chrystus Pan przyodzieje cię w "nowa białą szatę wypłukaną we Krwi Baranka",(popatrz Apokalipsa 3:18 i 7:14) wtedy każda twoja modlitwa będzie docierać do majestatu Ojca a koło przekleństw w którym zamknięty jest twój syn zostanie dla ciebie złamane i interwencja Boża zacznie działać w życiu twego syna.

Jest takie niemieckie przysłowie: "Gottes muhlen mahlen langsam aber fein" co znaczy "Młyny Boże mielą powoli, ale dokładnie"

Prawo Boże jest pełne zasad, konsekwencji i jedno od drugiego zależy i jedno pociąga za sobą drugie (ziarnko po ziarnku). Na tej zasadzie człowiek wpada w koło przekleństw, ale i na tej zasadzie człowiek z niego wychodzi. Tak jak przekleństwo ma swój początek, zaawansowanie, czyli proces i wreszcie wpada w przepaść potępienia, tak samo nawrócenie ma swój początek, zaawansowanie i proces i wyzwolenie w przepaść miłości Bożej. Nic nie dzieje się przypadkowo i wszystko co się dzieje ma swoją przyczynę i przeznaczenie.

Musisz poświęcić na to resztę swego życia, bo to jest proces powolny i żmudny, ale skuteczny i zbawienny.

Mam jeszcze bardzo dużo do powiedzenia, ale zostawię to na następne listy, bo musisz najpierw przetrawić ten list bardzo szczegółowo. Nie krepuj się, pisz wszystko co ci leży na sercu, bo im więcej mi napiszesz tym bardziej będę w stanie ciebie zrozumieć i pomoc.

Do następnego listu....

- Szczęść Boże!


List 6. Przekleństwo i modlitwa

Drogi przyjacielu,
Dziękuje za słowa prawdy. Interesuje mnie jak ma wyglądać praktycznie przyznanie się przed Bogiem do swoich grzechów a zwłaszcza grzechów rodziców. Swoje grzechy można wyznać na spowiedzi. A grzechy rodziców , co z nimi. Wiem, tyle co pamiętam z życia moich rodziców. Matka była religijna, bardzo nerwowa, niezbyt wiem, czy była uczciwa, ojciec natomiast wiem, ze był niewierny w małżeństwie miał okropny wulgarny słownik ,pił, poniewierał ubliżał żonie bił żonę i dzieci. Byłam w szkole średniej, kiedy rozstali się, a ojciec wyprowadził się do innej kobiety i z dala od rodziny zmarł. Komu mam wyznać grzechy rodziców i co mam teraz robić. Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś jak również zgadzam się z artykułem, teraz kiedy czytam ponownie (bo już raz uprzednio czytałam) to wiele prawie wszystko pasuje do mojego marnego życia.
- Adela


ODPOWIEDŹ:

Już mówiliśmy poprzednio o spowiedzi, ale tematu nie wyczerpaliśmy, podobnie jak i tym listem nie wyczerpiemy tematu zupełnie, ale powstawać będą nowe pytania i nowe odpowiedzi. A wiec do dzieła :-)

Spowiedź tak na prawdę nie jest Bogu potrzebna, bo Bóg wszystko o nas wie i nic nowego Mu nie powiemy. Spowiedź jest dla naszego nawrócenia i uwolnienia od konsekwencji grzechu. Bogu chodzi o to, abyśmy my zdali sobie sprawę z naszych grzechów, a to z dwóch powodów, abyśmy je wyznali i tym odebrali diabłu prawo do oskarżania nas i prześladowania, a co za tym idzie, abyśmy ich nie powtarzali.

1.Korzntian 11:30-31 mówi:
"Jeżeli zaś sami siebie osadzimy, nie będziemy sadzeni.(32) Lecz gdy jesteśmy sadzeni przez Pana, upomnienie otrzymujemy, abyśmy nie byli potępieni ze światem." Spowiedź jest osadzaniem samego siebie, bo kiedy jesteśmy w stanie być samokrytyczni to tylko wtedy jesteśmy w stanie się zmienić. Spowiedź przed Bogiem wcale nie oznaczy jakiejś ceremonii, ale jest to samokrytyka wewnętrzna w obliczu własnego sumienia, które sprawia wyrzuty, aby sobie człowiek zdał sprawę i sam siebie ocenił i przed Bogiem zawstydził - to wszystko. Nie wolno jednak popaść w fałszywe wyrzuty sunienia, którymi diabeł pragnie nas obarczyć. Jednym z objawów fałszywych wyrzutów jest brak wiary w przebaczenie Boże. Więcej na ten temat jest w artykule "Sumienie"

Bo wyrzuty sumienia to taki mały sad Boży, ale w formie napomnienia, abyśmy się opamiętali, nawrócili i pojednali z Bogiem, czyli uznali Jego prawo i przykazania, abyśmy nie wylądowali na sadzie ostatecznym z którego nie będzie powrotu, ale kara i po odbyciu kary śmierć wieczna.

Spowiedź ustna jest bardzo ważna, bo powiedział Pan Jezus Mt 12:37 "Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony."

Co do wyznawania grzechów swoich rodziców i przodków, to rzeczywiście nie jesteśmy w stanie znać ich grzechów szczegółowo, ale powiedział Pan Jezus, ze "po owocach ich poznacie", czyli człowiek, który ma sumienie dające mu rozeznanie, jest w stanie poznać i odróżnić grzesznika od sprawiedliwego.

W wyznawaniu grzechów swoich rodziców nie chodzi o wyposzczególnienie ich tak jak w wyznawaniu własnych grzechów, ale chodzi tu raczej o przepraszanie Boga za grzechy rodziców i przodków. Bóg zna ich grzechy i nic nowego Bogu nie powiemy o naszych rodzicach, On wszystko wie. Ale przepraszając Boga za grzechy rodziców, tak jakby to były nasze własne grzechy, tym dobijamy się do Miłosierdzia Bożego, aby przebłagać Jego gniew. A wiara i ufność w Miłosierdzie Boże jest mocą, której Bóg nie może się oprzeć, dzięki miłości jaką ma dla nas w Chrystusie.

Biblia mówi, ze diabeł nieustannie oskarża nas przed Bogiem (Apokalipsa 12:10), a Pan Jezus wstawia się za nami (1L.Jana 2:1).

Diabeł zna prawo Boże i wie, ze Bóg ustanowił w prawie karanie dzieci za grzechy rodziców i on się wypełnienia tego prawa nieustannie domaga.

Teraz jak ja na przykład znając błędy moich rodziców szukam w nich usprawiedliwienia dla moich grzechów, to tym popadam pod prawo przekleństwa, bo chowam się pod cudze winy tak, ze te winy staja się moimi obrońcami lub dają mi prawo do grzechu i w ten sposób ja okłamuję siebie i Boga, wmawiając Mu ze wiem lepiej. Bóg bowiem wie, ze sam dal mi sumienie i tak na prawdę ja nie mam usprawiedliwienia na moje grzechy. Bo jak mnie rodzice nie nauczyli to jeszcze nie daje mi prawa grzeszyć, Bóg obdarzył mnie sumieniem i rozumem.

A ponieważ moje usprawiedliwianie się grzechami moich rodziców nie pochodzi z sumienia, ale jest podszeptem diabla, to ja moja postawa czynie wole diabla i w ten sposób on ma prawo mnie oskarżać.

Jeśli natomiast odrzucę doszukiwanie się usprawiedliwień na moje grzechy mówiąc na przykład tak jak twój syn, ze to z twojej winy on ma wypaczony charakter, to tym twierdzi, ze wina jest twoja a on nie ma wyjścia ale musi być takim i ma do tego prawo, bo już jest za późno na zmianę charakteru.

Nawiasem mówiąc, to ze ja dopatruje się prawdy w twojego syna oskarżeniu to inna sprawa i nie znaczy to, ze on ma racje i prawo ciebie o cokolwiek oskarżać na swoje usprawiedliwienie. Bo on nie widzi tego tak jak ja to widzę, ale w jego intencji on chce siebie wybielić a ciebie potępić, do czego on nie ma prawa. Taka postawą on obarcza ciebie odpowiedzialnością za swoje grzechy.

Jeśli wiec posługuje się grzechami rodziców aby siebie wybielić to automatycznie nie jest mi wobec Boga wcale przykro z powodu ich grzechów, bo są one na moja korzyść, a co za tym idzie ja staje się współuczestnikiem ich grzechów, a to jest grzechem i za to diabeł ma pełne prawo mnie oskarżać i trzymać mnie tym z dala od laski Bożej i zbawienia.

To tylko jeden przykład, bo są jeszcze inne motywacje i sposoby współuczestnictwa w grzechach rodziców i przodków. Na przykład pijaństwo: "no tak, od czasu do czasu się wypije, a co nie wolno? jak ojcu mojemu wolno to i mnie wolno"

Jeśli jednak wyznam i formie potępiającej grzeszną postawę moich rodziców wobec Boga i przepraszam Boga za to ze oni obrażali Boga swoim życiem, to tym odrywam się od współuczestnictwa w ich grzechach i ich przekleństwa nie maja już nade mną mocy. Oczywiście nie potępiamy rodziców, bo to do nas nie należy, ale potępiamy grzechy, które oni jawnie praktykują. Jest bowiem możliwe szanować rodziców i kochać ich jako ludzi, ale jednocześnie dostrzegać i nie zgadzać się z ich grzechami.

Tak jak wyznawanie w formie samokrytycznej własnych grzechów z żalem i skrucha serca, przepraszając Boga za nie, to tym uwalniam siebie od winy i od przekleństw, które należą mi się według prawa Bożego.

Bo człowiek może być oskarżony tylko raz, jeśli wiec ja dobrowolnie siebie oskarżę przed Bogiem i potępię moje czyny słowem, to diabeł nie ma już żadnego prawa mnie ponownie oskarżać za ten sam grzech i wnosić sprawę przeciwko mnie, bo ja dobrowolnie wnoszę sprawę przeciwko sobie i wyznaje moje grzechy i diabeł nie może mnie dotknąć.

A w prawie Bożym, dzięki ofierze Krwi Jezusa Chrystusa, Bóg ustanowili, ze kto dobrowolnie przyznaje się do win i grzechów ten dostępuje laski przebaczenia i ofiara Chrystusowej Krwi obmywa go z win. A przyjmując przykazania Chrystusowe i nauki Jego i według nich już od tej pory żyje (Jan 14:21-26). A kto tego doskonal, ten się ponownie narodził z ducha i już nie grzeszy (1.L.Jana 3:7-9)



Nie zawsze, ale bardzo często bywa, ze człowiek nie nawróci się aż nie znajdzie się w kryzysie. Takim kryzysem był dla ciebie upadek syna. Ja obawiam się, ze twoje słowa sa zbyt jałowe w jego uszach, ale nie przejmuj się, Bóg ma sposoby.

Nasuwa mi się tutaj biblijna analogia z Listu do Rzymian roz.11. Apostoł Paweł tłumaczy, ze Bóg dopuścił upadek żydów i za to ich odrzucił, po to, aby w ich miejsce wszczepić pogan, to po nawróceniu pogan ponownie wszczepi żydów, Bo zbawienie jest z żydów (Jan 4:22)

- Do Rzymian 11:15-17
"Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia? Jeżeli bowiem zaczyn jest święty, to i ciasto; jeżeli korzeń jest święty, to i gałęzie.
Jeżeli zaś niektóre gałęzie zostały odcięte, a na ich miejsce zostałeś wszczepiony ty, który byłeś dziczka oliwna, i razem (z innymi gałęziami) z tym samym korzeniem złączony na równi z nimi czerpałeś soki oliwne, 18 to nie wynos się ponad te gałęzie. A jeżeli się wynosisz, (pamiętaj, że) nie ty podtrzymujesz korzeń, ale korzeń ciebie."

A analogia jest ta, ze Bóg patrzy na ciebie od bardzo dawna i od dawna szuka sposobu nawrócenia ciebie, ale nie byłaś czujna, bo wszystko się gładko układało, dopiero jak dowiedziałaś się o upadku syna, popadłaś w rozpacz, a ona uczuliła cię na Boga i zaczęłaś reagować na głos sumienia, który wskazał ci drogę poprzez wyrzuty sumienia.

Ja to widzę to tak, ze Bóg dopuścił upadek syna twego, aby tobą potrząsnąć. Tak jak ta aborcja, być może stała się punktem zwrotnym dla nawrócenia tej pani z listu "Cierpienie poaborcyjne" Skoro wiec Bóg posłużył się twoim synem, aby ciebie nawrócić, to czyż nie wszczepi go do "korzenia", którym ty jesteś dla niego jako matka? Dzieje Apostolskie óBo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.ó Ale tak jak Bóg nie wszczepi z powrotem żydów, aż nie dopełni się nawrócenia pogan, tak samo Bóg nie nawróci syna twego aż nie dopełni się twoje nawrócenie.

Ja doceniam ten twój list, ale wiedze w nim, ze chcesz Bogu pomoc w nawróceniu twego syna i chcesz, aby jego nawrócenie dokonało się na twoich oczach, za twoim pośrednictwem i według twego rozumowania.

Ufaj Bogu i daj Mu wolna rękę, módl się i nieustannie zwracaj się sercem do Boga. Nie musisz wiele mówić, ale staraj się po prostu (w milczeniu)przebywać w obecności Bożej. Zdawaj sobie nieustannie sprawę z tego ze naradzie to Bogu chodzi o ciebie, a potem o twojego syna. Im szybciej siebie doprowadzisz - z pomocna Ducha Świętego, bo sama z siebie nic nie osiągniesz - tym szybciej staniesz się korzeniem ku wszczepieniu syna.

Czytaj nauki Chrystusowe i ich przestrzegaj, a Bóg już sobie poradzi z twoim synem marnotrawnym.

Koncentruj się na swoim nawróceniu, abyś stała się "świętym zaczynem / świętym korzeniem", koncentruj się na swoim postępowaniu, badaj swoje serce i pros nieustannie, aby Bóg ukazywał ci wady których w sobie jeszcze nie dostrzegasz.

Skoro Bóg wiedział jak dotrzeć do ciebie, to On tez wie, jak dotrzeć do serca twojego syna. Być może Bóg posłuży się jego dziećmi.

Niech Cię Duch Święty prowadzi!
Ja ze swej strony zapewniam o pamięci w modlitwie.

- Szczęść Boże!

ODPOWIEDŹ: 2

Obawiam się, ze mój wczorajszy list był trochę ostry i przykro mi teraz, bo nie chce zadawać ci dodatkowych przykrości, ale musze mówić prawdę jeśli mam ci pomoc. List twój był bardzo dobry, wiele w nim troski bardzo kochającej matki, ale rozwiązanie, którego Ty pragniesz może się okazać niezgodne z prawem i wola Bożą. Musisz wziąć pod uwagę, że to ich małżeństwo nie było zgodne z prawem Bożym, bo on był rozwodnikiem, a Pan Jezus powiedział: "Kto oddala swoja żonę i bierze inna, cudzołoży" i "Kto bierze oddalona za żonę, cudzołoży". Gdyby nawet żona jego była dziewica, to nawet wtedy Robert żyjąc z nią, cudzołoży, zakładając, że jedna z jego poprzednich żon była dziewicą. Jeśli jednak żadna z nich nie była dziewicą, to wszystkie związki były cudzołóstwem.

Pamiętaj słowa Pana Jezusa: "Nikt nie przyjdzie do Syna jeśli go Ojciec nie pociągnie". A jeśli go Ojciec pociągnie, to tak, aby nie wpadł w sidło grzechu, którym jest cudzołóstwo.

Módl się do Boga, aby On go pociągnął ku uświęceniu. Nie tylko do abstynencji alkoholowej, ale tez seksualnej, bo to będzie jedyna prawdziwa droga do uświęcenia, według nauk Pana Jezusa. A to przekracza twoje możliwości. Ja wiem, ze pragniesz ich wszystkich widzieć w szczęściu doczesnym, ale nawet jakby się pogodzili i byli szczęśliwi, to jeszcze nie zapewni im zbawienia, a prawdziwe pojednanie się z Bogiem nie koniecznie polegać będzie na ratowaniu tego małżeństwa, chyba ze podjęliby się życia w celibacie, co jest możliwe, ale to już sam Bóg wie, czy jest możliwe w ich sytuacji. I to musi już sam Bóg w nich dokonać. Daj Bogu wolna rękę, módl się i módl się, bo tylko modlitwa i poprawą własnego życia będziesz w stanie pomoc synowi w zbawieniu duszy. Pan Bóg ma sposoby na wszystkich i w swoim czasie Bóg go pociągnie i dokona w nim koniecznej zmiany serca.


- Szczęść Boże!

List 7.

Czytanie Pisma, przeklenstow pokoleniowe, modlitwa.

Drogi rozmówco,

Bóg zapłać za wszystkie szczere rady. Zapewniam , ze one trafiają na przygotowany grunt, to jest cos co daje mojej duszy nadzieje, ze biedzie lepiej. Wiele się nauczyłam , wiele zrozumiałam. Proszę Boga, żebym raz podjętym postanowieniom poddania się woli Bożej mogła dochować wiary. Teraz jest dla mnie jasne, ze w inny sposób musze walczyć o szczęście moich dzieci. Oboje z mężem czytamy listy od Ciebie. Mój maż tez miał "braki w wykształceniu". Gdyby nie ta korespondencja , to dalej byśmy brnęli w ciemnościach i szukali szczęścia tu na ziemi. Osobiście cieszę się bardzo, ze mam kogo zapytać o znaczenie różnych słów z Pisma Św., bo przyznam się że czytając Pismo św. często niewiele rozumiem. Nowe pytanie: czy można modlić się o cofniecie przekleństw pokoleniowych. Czy modlitwy za dusze moich rodziców wystarcza. Dziadków moich nigdy nie poznałam. W sprawie spowiedzi św. zdecydowałam zgodnie ze swoim sumieniem pojechać do sąsiedniego miasta do polskiego kościoła. Ja jednak uważam, ze takie przyznanie się przed księdzem, to tez już jest kara i uniżenie się. Mam nadzieje , ze spotkam uduchowionego księdza. Tamta miejscowość jest większa i tam są księża prosto z Polski Co do Roberta, to on na pewno nie odpowie na mój list, ale ja będę lepiej się czuła , ze to ja do niego pierwsza wyciągnęłam pomocna dłoń. Myślę, że tak lub podobnie postąpiłby Jan Paweł II. Jeśli nie zechce nawiązać ze mną kontaktu, to trudno. modle się i będę się modlić za niego. Nasz tutejszy ksiądz, kiedy go zawiadomiłam, co się stało w małżeństwie mojego syna, wziął ich raz na rozmowę wziął również tamta druga parę po czym oświadczył w obecności jeszcze innych ludzi, ze nie chce w tym kościele więcej widzieć mojego syna i tamtej, jego kochanki. ó raz jeszcze Bóg zapłać
- Adela

ODPOWIEDŹ:

"czytając Pismo św. często niewiele rozumiem"

To nic nie szkodzi, że niewiele rozumiesz, zrozumienie przyjdzie później. Wiem po sobie. Jak wszystko przeczytasz, to zostanie w twojej pamięci, a z czasem w różnych sytuacjach życiowych Duch Światy, będzie ci przypominał przeczytane słowa i będzie dawał Ci zrozumienie. (Jan 14:26) Czytaj więc powoli i uważnie z modlitwą w sercu i staraj się zapamiętywać nawet jak nie rozumiesz. A w razie jak cię coś zaintryguje to zawsze masz mnie :-) Biblia to przedziwna i wspaniała Księga. W jednym rozdziale, czy nawet paragrafie może być ukrytych kilka aspektów, których zrozumienie przychodzi spontanicznie z woli Bożej ku naszemu pożytkowi. I to nie koniecznie podczas czytania, ale często podczas rozmyślań i medytacji, czasem na długo po przeczytaniu, lub po parokrotnym czytaniu.

W Biblii pisze, że "Słowo Boże" to ómiecz obosiecznyó (do żydów 4.12), bo jest w stanie odciąć człowieka od grzechu i fałszu ku łasce Bożej, ale tak samo czytanie Słowa Bożego może odciąć od łaski ku fałszywemu rozumieniu. Inaczej mówiąc, Bóg posługuje się Biblią, aby oświecić lub też zaciemnić. Dlatego mamy tyle fałszywych nauczycieli posługujących się Słowem Bożym, bo Ci, którzy nie umiłowali Boga całym serce i całą dusza, ze wszystkich sił i myśli swoich, tych Bóg prowadzi swoim Słowem precz od siebie, ale prawdziwego udziela zrozumienia tym, którzy Go prawdziwie miłują (2 Tesaloniczan 2:11-12) Dlatego musisz wziąć Słowo Boże na serio.

"czy można modlić się o cofniecie przekleństw pokoleniowych?"

ODPOWIEDŹ:

Można, ale to nie jest konieczne. Ważniejsze są uczynki sprawiedliwości. Bo tak jak złymi uczynkami człowiek ściąga na siebie przekleństwo (bez prośby), tak dobrymi uczynkami skarbi sobie człowiek błogosławieństwa Boże, a w obu przypadkach nawet o tym nie wie, bo przychodzą one niepostrzeżenie.

To tak jak z pracodawcą. jeśli pracujesz dla "Dobrego" (Mat. 19:17) pracodawcy to nie musisz się obawiać i upominać o zapłatę, bo On wie co jest ci winien i dobrze ci zapłaci za pracę, a jeszcze i premię dołoży z hojności swego serca. natomiast jak pracuje się dla "złego" pracodawcy, to ten naobiecuje, ale nie wypłaci, wykorzysta, wykantuje i z zapłaty okradnie. Jeśli więc Dobry pracodawca widzi, ze dobrze pracujesz, to wynagrodzi cię hojnie bez upominania się o zapłatą. Oczywiście to tylko przykład, bo wiemy, że modlitwa nie jest upominaniem się, ale rozmową dziecka z Ojcem. Od dobrego ojca też dziecko nie musi się o wszystko z osobna prosić, bo dobry ojciec wie, co dziecku potrzebne (Mat.6:8).

"Czy modlitwy za dusze moich rodziców wystarcza"

ODPOWIEDŹ:

Ja bardzo kocham kościół katolicki, ale pod tym względem to sie z naukami kościoła nie zgadzam, aby modlitwa za zmarłych miała wpływ na stan duszy osoby zmarłej. A to dlatego, że takiej nauki nie ma w całej Biblii. Jest wiele na temat modlitwy za żywych, ale ten kto przeżył swoje życie, jak długo żył, miał szanse, ale po śmierci jego uczynki są zapisana w księdze i one są skarbem w niebie (Mat. 6:20-21) Według nauki Pana Jezusa każdy, albo ze śmierci przechodzi do życia, czyli do królestwa Bożego, albo ze śmierci idzie na sąd i po sądzie na potępienie, bo zbawieni nie będą sądzeni (Jan 5:24). A łotrowi powiedział "jeszcze dzisiaj będziesz ze Mną w raju"

W sprawie spowiedzi to dobre wyjście, módl się, a i ja będę się modlić, aby Bóg przygotował odpowiedniego księdza i aby ta spowiedź była nie tylko ku waszemu, ale i ku tego księdza pożytkowi, możesz mu powiedzieć o waszym poczuciu winy i o waszym postanowieniu życia w celibacie ku uświęceniu.

Odnośnie listu do syna, to jak najbardziej dobrze zrobiłaś, bo tak ci sumienie podyktowało. W poprzednim liście nie chodziło mi o to, że nie był ten list konieczny, ale o to, że on ten list zlekceważy. Ale którego dnia ten list będzie dla niego świadectwem twojej troski. Może ty tego dnia nie dożyjesz, ale ufaj, że ten dzień nastąpi.

Jeszcze pragną dodać, dostrzegam z tych kilku słów, którymi opisałaś mi twego ojca, że syn twój odziedziczył charakter po twoim ojcu.

Ale to, że pił podczas waszej rozmowy to nie musi, ale może być znakiem, że starał się zagłuszyć własne sumienie, być może wstyd mu było to sobie popijał dla odwagi, to może być dobrym znakiem tego, że jeszcze tli się w nim sumienie. To sumienie musi być obudzone jakimś wstrząsem, ale zwykłe kazanie tego nie dokona. Często dzieci nawracają się po śmierci rodziców, lub po wypadku, lub innej tragedii. On ma strasznie dużo do nadrobienia, bo porzucił wcześniej już dwoje dzieci, które być może też potrzebują jego miłości. No ale nie przejmuj się za bardzo, bo troskami i zgryzotą serca nic nie osiągniesz poza chorobą nerwową, lub depresją. Raduj się tym, że jesteś na dobrej drodze, że Bóg okazał ci wielką łaskę i daje ci szansę. Rób to co jesteś w stanie, a tego czego nie jesteś to oddaj opatrzności Bożej i ufaj.

- Szczęść Boże!

List 8. Prawa diabła i masturbacja

Bardzo uprzejmie prosze o wyjaśnienie dlaczego Bóg jako wszechmogący dopuszcza diabła a nie zgładzi go. Drugie pytanie do jakiej kategorii grzeców zalicza się masturbacja. Czy jest grzechem lekkim czy cieżkim. Moje wychowanie z domu mówi mi że każdy grzech dotyczący sprawy seksu jest grzechem cieżkim, czy to prawda.
- Adela


ODPOWIEDŹ:

Bóg zgładzi diabła, ale dopiero po sądzie ostatecznym. Na razie toczy się na ziemi walka o dusze, w której dusza musi wybrać swoje przeznaczenie. Po to Bóg stworzył ziemię i ludzi, aby z pośród nich powołać i wybrać sobie tych, którzy pójdą za Jego głosem. Jeśli człowiek uzna Boga i Jego prawo z bojaźnią, miłością i wdzięcznością i zachowa wszystkie jego przykazani to Bóg mu już za życia będzie błogosławił i poprzez Ofiarę Krwi Chrystusowej zbawi jego duszę ku życiu wiecznemu w królestwie Bożym.

Co do masturbacji to Pan Jezus ostrzega mówiąc: Matweusz 5:27-30 "Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja - ręka <- jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła." - Szczęść Boże!




                                  Wróc do Strony Glównej

"ALBOWIEM W CHRYSTUSIE BÓG ZJEDNAŁ ZE SOBĄ ŚWIAT, NIE POCZYTUJĄC LUDZIOM ICH GRZECHÓW, NAM ZAŚ PRZEKAZAŁ SŁOWA JEDNANIA. TAK WIĘC W IMIENIU CHRYSTUSA SPEŁNIAMY POSŁANNICTWO JAKOBY BOGA SAMEGO, KTÓRY PRZEZ NAS UDZIELA NAPOMNIEŃ W IMIE CHRYSTUSA PROSIMY: POJEDNAJCIE SIĘ Z BOGIEM. "- 2.Koryntian 5:15-20