Miłosierdzie Boże
Łukasz 16:1-15
"Powiedział też do uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed
nim, że trwoni jego majątek.
(2) Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj
sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą.
(3) Na to rządca rzekł sam do
siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się
wstydzę.
(4) Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z
zarządu.
(5) Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ilejesteś winien mojemu panu?
(6) Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje
zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt.
(7) Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś
winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz:
osiemdziesiąt.
(8) Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata
roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.
(9) Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy
/wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
(10) Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest
nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
(11) Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro
kto wam powierzy?
(12) Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
(13) żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a
drugiego miłował albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i
mamonie.
(14) Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.(15)
Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna
wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach
Bożych.
"
Lepiej zrozumiesz tą przypowieść jak będziesz ją czytać od końca.
Aby tę przypowieść dobrze zrozumieć zróbmy analizę w punktach:
1.Nie możesz służyć Bogu i mamonie, czyli pieniądzom. Nie można być wiernym
sprawiedliwości ludzkiej i sprawiedliwości Boże, bo one są wrogami.
Bo jeśli będziesz służyć Bogu wtedy znienawidzisz pieniądze i system jaki jest ustalony w
posługiwaniu się nimi, bo ten system jest autorytetem pieniędzy. To system wymyśli pieniądze,
a nie pieniądze system i pieniądz bez systemu byłby niczym. A wiec, kto służy mamonie ten
służy
systemowi sprawiedliwości ludzkiej i światowej.
2. Faryzeusze, którzy słuchali byli zwolennikami prawa Bożego, ale interpretowanego na ludzki
sposób według litry i mądrości światowej, a to dlatego, że nie było w nich miłości Boga i
wszystko o czym prawo Boże mówi widzieli nie z Bożego punktu widzenia pełnego miłości, ale
z własnego punktu widzenia, pełnego miłości własnej, czyli samolubstwa. Faryzeuszom nie
chodziło o to aby Bogu przynieść chwałę swoim posłuszeństwem, ale aby samym sobie
przynieść chwałę u Boga. Na tym polega hipokryzja.
O nich i do nich Pan Jezus powiedział tak:
Jan 5:42
"o was zaś wiem to, że nie macie w sobie miłości Boga."
Pan Jezus ani razu nie zarzucił faryzeuszom, że są nieposłuszni przykazaniom, bo oni co do
literki przestrzegali wszystkiego, ale bez kropli miłości i miłosierdzia dla bliźniego, a tym samym
dla Boga. Dlatego Pan Jezus zarzucał im i udowadniał brak miłości.
I dlatego właśnie, że nie było w nich miłości Boga, a co za tym idzie miłości bliźniego, dlatego
Pan Jezus ich na każdym kroku potępiał. Faryzeusze znali prawo i je zachowywali, ale bez
miłosierdzia i tym czynili prawo wrogiem miłości. Pan Jezus przyszedł oświecić ludzi na czym
polega pełnia prawa Bożego, na przykazaniach na miłości i na miłosierdziu. Dla faryzeuszów
pełnia prawa zamknięta była w przykazaniach i nimi walczyli przeciw miłości, dyskwalifikując
całkowicie miłosierdzie.
Tymczasem Pan Jezus nauczał, że Miłosierdzie Boże jest udoskonaleniem prawa, ale tylko w
sytuacjach gdzie króluje Miłość Boża i miłość bliźniego.
Dlatego powiedział Pan Jezus:
"(13) żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a
drugiego miłował albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i
mamonie."
W tych słowach Pan Jezus podzielił tych dwoje. Bogacz służył mamonie, a jego rządca miał
mamonę w nienawiści i raczej służył biedakom.
Dlatego na początku pisze że: "oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek." Czyli rządca
rozdaje biedakom własność bogacza. Rządca więc zrobił to co mu serce dyktowało, bo
wiedział, ze następny po nim, którego bogacz zatrudni, będzie z ludzi zdzierał ostatni kęs
chleba, to tak dla własnej jak i dla ratowania sytuacji biedaków kazał im powpisywać mniejsze
zaległości, aby jako bracia, czyli dzieci Boga mogli dalej dawać sobie radę.
"(9) Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy
/wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków."
Pan Jezus dał tą przypowieść jako przykład prawidłowego postępowania, aby ci, którym serce
dyktuje tak właśnie postępować mieli dla siebie potwierdzenie, a ci co nie są pewni, aby się
upewnili w tym co jest słuszne.
Jeśli Pan Jezus nazwał mamonę niegodziwą, to nazwał też system mamony czyli system i
władzę jakie mają pieniądze - nazwał niesprawiedliwym. Zarządca właśnie to robił, pozyskiwał
sobie przyjaciół w pośród biedaków, aby tak jeszcze za życia, ale co ważniejsze po śmierci
wraz z biedakami przyjęty został do królestwa Bożego.
Ten zarządca patrzył na przepych bogacza i wiedział, że wzbogacił się kosztem zdzierania z
biedaków pańszczyzny, po oddaniu której biedakowi ledwo co starczało na skromne przeżycie -
trwonił więc bogactwo bogacza na rzecz biednych dłużników.
Gdyby zarządca trzymał sztamę z bogaczem to wylądowałby razem z nim tam gdzie on się po
śmierci znajdzie, a jak trzymał z ubogimi i uciśnionymi to wyląduje tam gdzie oni, być może w
królestwie Bożym.
Pan Jezus nie powiedział: !czyńcie ludziom według prawa ustanowionego w narodzie!.
Ale powiedział tak:
"czyńcie ludziom tak jakbyście chcieli, aby oni wam czynili"
- Dlaczego tak
powiedział?
Mógł również powiedzieć: !czyńcie ludziom według prawa Bozego! - ale tak też nie powiedział -
Dlaczego?
Dlatego, że po pierwsze prawo ustalone w narodach jest ustalone według mądrości światowej,
a po drugie każdy pragnie aby im sprawiedliwie czyniono, ale mało kto potrafi być obiektywnie
sprawiedliwym. I wreszcie każdy pragnie aby z nim inni miłosiernie postępowali, ale sam nie
potrafi miłosiernie postępować z innymi. Inaczej mówiąc każdy pragnie aby mu dobrze
czyniono
nawet jak na to nie zupełnie zasługuje, ale jak ktoś inny nie zasługuje na coś to od nas tego nie
dostanie, bo z jakie racji?
Z racji miłosierdzia! Nie z racji prawa, i nie z racji miłości, ale z racji MIŁOSIERDZIA.
Miłosierdzie godzi prawo z miłością i w razie potrzeby miłosierdzie na podstawie miłości anuluje
prawo. Na tym polega przebaczenie, bo przebaczenie jest właśnie na tej zasadzie, że w imię
miłości anuluje karę za grzech. I ten proces Pan Bóg nazwał miłosierdziem Bożym.
Przebaczenie jest więc aktem miłosierdzia, po dokonanym grzechu, czyli po złamaniu prawa
na podstawie żalu za grzech i na podstawie miłości Bożej dla nawracającego się grzesznika.
Złamanie prawa bez żalu jest grzechem, ale jak przyjdzie uświadomienie, czyli wyrzuty
sumienia i żal się pojawi, wtedy na podstawie żalu miłosierdzie Boże przebacza, czyli Pan Bóg
lituje się, anuluje swoje własne prawo na podstawie swojej miłości dla człowieka i na podstawie
jego żalu.
Tak jak prośba o przebaczenie bez żalu za grzech jest sucha i bezwartościowa, tak samo
miłość bez miłosierdzia jest sucha i bezwartościowa. I tak z resztą jak i wiara bez uczynków
jest pusta i bezwartościowa.
A więc przebaczenie to anulowanie prawa po dokonanym akcie i po pojawieniu się żalu z
prośbą o przebaczenie. Natomiast jeśli najpierw pojawia się żal i litość, a potem akt łamania
prawa to na podstawie żalu człowiek łamie prawo ze względu na miłość bliźniego, litość i żal to
wtedy jest to aktem miłosierdzia.
Na przykład: "Bogaty mąż zamknął w spiżarni pod kluczem pożywienie i zabronił żonie dawać
dzieciom sąsiada - jedzenie. A skoro sąsiad pije zamiast pracować na swoje dzieci, aby je
karmić, to niech jego dzieci głodują, co mnie to obchodzi. Żona jednak nie może patrzeć na
wychudzone dzieci sąsiada i wbrew zakazom męża podkrada się do zamkniętej spiżarni i
wyjmuje jedzenie i po kryjomu daje je dzieciom sąsiada, tak aby nikt nie wiedział. Ona niby
grzeszy przeciw mężowi, bo ona nie pracuje i nie ona kupuje to jedzenie, ale jej mąż.
Pan Bóg to wszystko widzi i ze względu na swoje własne miłosierdzie i miłosierdzie, którym
kieruje się żona, Pan Bóg jej błogosławi i patrząc na to co ona robi już nie uznaje tego za
grzech, bo dzieci sąsiada są takimi samymi dziećmi Bożymi jak i jej własne dzieci i jej męża.
A wszelkie pożywienie na tej ziemi jest tak na prawdę własnością Stwórcy i Boga i każdy kto
jest głodny ma prawo się posilić, wbrew zakazom i prawom ustanowionym przez ludzi.
Toż to trzeba być bez serca, aby karmić własne dzieci i móc ze spokojem patrzeć na
zgłodniałe
dzieci sąsiada. A jednak wielu ludzi może na to patrzeć i uzna, że żona powinna być posłuszna
mężowi, bo tak pisze w Biblii. A sąsiad powinien pracować na swoje dzieci, a jak nie pracuje to
wina jest sąsiada i on za to odpowie przed Bogiem, że dzieci głodują - i koniec dyskusji.
Ale jakby tak mąż się nagle rozpił z jakiego powodu i inny sąsiad pojawiłby się w drzwiach z
jedzeniem dla jego dzieci, to po rękach by go całował za jego miłosierdzie nad dziećmi.
Tak rozumowała żona, że przecież gdyby to jej dzieci miały złego ojca i były zgłodniałe i jej mąż
był nieodpowiedzialny i zamiast karmić dzieci przepijał pieniądze, to ona byłyby Bogu
wdzięczny, gdyby sąsiadka z narażeniem siebie przyniosła co mogła aby jej dzieci ratować. I to
motywowało ją, aby podkradać i dawać jedzenie wbrew woli męża.
Taka kradzież nie jest już kradzieżą, ale wyrokiem sprawiedliwości Bożej i aktem miłosierdzia.
Dlatego powiedział Pan Jezus: "Miłosierni, miłosierdzia dostąpią", dlatego, że czynił innym tak
jak chciał aby inni ludzie jemu czynili i nie tylko od ludzie, ale od Boga człowiek oczekuje
przebaczenia i miłosierdzia.
Na tym polega prawdziwa sprawiedliwość.
Dlatego też powiedział Pan Jezus: "jakim sądem sadzisz takim będziesz osądzony" . Każdy z
nas się modli tak: "Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" czyli
anuluj Boże twoje prawo wobec nas za nasze przekroczenia, tak jak my anulujemy
przewinienia nam zadane przez innych ludzi. Czyli uwolnij nas Boże od prawa kary, tak jak my
uwolnić pragniemy innych od prawa kary za ich przewinienia wobec nas.
Wszystko, cała ziemia i wszystko co jest na ziemi należy do Boga i wolą Bożą jest, aby ludzie
sobie wzajemnie pomagali i aby bogacz nie bogacił się kosztem innych ludzi, kosztem ich
cierpienia i niedostatku.
Jeśli więc jesteśmy dziećmi Bożymi, to mamy taką samą miłość dla biedaka jak i dla bogaczy.
Nie odbierzemy bogaczowi więcej niż tyle co by zaspokoiło głód biedaka.
Inaczej jeszcze mówią Pan Jezus nazwał nas dziećmi Bożymi, a Boga nazwał naszym Ojcem.
A więc biedak i bogacz to bracia, a wszystko co obaj posiadają i czym dysponują należy do
Ojca. Jeśli więc dwóch synów Bożych nie potrafi się dzielić tym co od Ojca dostali, to trzeci
syn,
(ty albo ja, albo zarządca z przypowieści), mamy obowiązek wkroczyć i pojednać tamtych i
wziąć to co Ojcowe z ręki bogaczy i dać biedakowi, aby nie cierpiał. Na tym polega wola Ojca.
dlatego też Pan Jezus powiedział:
"jak dajesz jałmużnę to niech twoja lewa ręka nie wie, co czyni prawa"
Czyli w przypadku naszego przykładu, żona ma tak karmić dzieci sąsiada, aby mąż o niczym
nic nie wiedział. Dlatego, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. A to dla protekcji, aby
mąż nie robił żonie awantur i wymówek, bo żona robi to z miłości bliźniego i nawet jak to nie
byłoby zgodne z wolą męża to jest to zgodne z wolą Bożą. Tak wiec w takiej sytuacji
niesprawiedliwość i kłamstwo wobec męża jest szczerością i sprawiedliwością wobec Boga.
Wszystko jest uzależnione od motywacji serca.
Bo czym jest kłamstwo w oczach Boga?
Kłamstwo i kradzież w oczach Boga jest wtedy, kiedy człowiekiem motywuje samolubność,
skąpstwo, łakomstwo, zazdrość, pycha, zemsta, strach przed karą za inne złe uczynki.
Natomiast jeśli człowieka motywuje żal i współczucie nad cierpieniem bliźniego, obrona
niewinności dziecka i moralności, obrona życia i zdrowia ludzkiego. A więc wszystko to co nie
ubliża Bogu, ale przynosi ulgę i sprawiedliwość Bożą człowiekowi.
Nawet pośród ludzi niewierzących, jak niedobry syn nie zasłużył sobie na spadek, to ojciec
ziemski nawet na zbuntowanego syna śmierć głodową nie będzie mógł patrzeć, ale ratować go
będzie od cierpienia, może nie da mu zaszczytów, ale da mu ulgę w cierpieniu, a co dopiero
Bóg Ojciec?
Bóg w prawdzie patrzy na cierpienie ludzi, bo oddał wszystko co miał ludziom i nakazał im w
prawie korzystać z tego co Bóg stworzył - sprawiedliwie.
A co ludzie robią? Bogaczom nie przeszkadza cierpienie i niedostatek biedaków. Świat
ustanowił inne prawo, dające bogaczom prawo do zdzierania z biedaków ostatni grosz i
świat nazwał to sprawiedliwością i zapieczętował prawem własności - tak jak Bóg nazwał
swoją
sprawiedliwość prawem, ale sprawiedliwość ludzka i sprawiedliwość Boża to dwa różne prawa.
Które prawo jest słuszne? i kogo wynagrodzi Bóg? - za zachowanie którego prawa?
Pan Jezus powiedział: Dwom panom, czyli obydwom prawom nie mozesz służyć, bo jednego z
nich będziesz miał w nienawiści. Bogacz broni prawa ustanowionego przez ludzi i tego
wymaga od swego zarządcy, bo tym drugim prawem, sprawiedliwego dzielenia się dobrami
pochodzącymi od Boga i do Niego należącymi - on gardzi i ma w nienawiści wolę Bożą, czyli
konieczność zmniejszenia długów, których biedniejsi nie są w stanie spłacić. I jak mu ktoś
weźmie z nadmiaru, który zagrabił i wymusił z biednych ludzi, powie: przykazanie Boże mówi:
"nie kradnij !".
Ale to, że bogacz podstępem okrada biedaka nakładając na niego zbyt wysokie podatki, albo
zbyt dużo pracy za zbyt małe wynagrodzenie po to aby się wzbogacić to nie jest kradzieżą w
oczach bogacza? Bo jest usprawiedliwione światowym prawem do wzbogacania się kosztem
cierpienia innych
ludzi.
Bogacz nie bierze pod uwagę czy zapłata starczy biedakowi na życie, ale wynagradza za prace
według swojej woli. Tylko dlatego, ze biedak godzi się na pracę za niskie wynagrodzenie
jeszcze nie daje to - w oczach Boga, - bogaczowi prawa do wyzyskiwania. Już nie wspomnę o
biedaku, który nie może znaleźć pracy, nawet jak chce pracować, bo jest chory, albo z jakiegoś
innego powodu nie zdolny do pracy. Dla takiego już całkiem nie ma praw, poza miłosiernym
sercem ludzi czułych na cierienie drugiego człowieka.
Przykład Łazarza
Tak jest w dzisiejszych czasach. Bogacze budują sobie domy wille za miliony kosztem ciężkiej
pracy pracowników, których on zatrudnia i płaci im minimum stawkę, bo takie mu na to pozwala
prawo ustanowione przez świat. Ale w Boga oczach, to ten milionowy dom tak na prawde
należy do tych co w pocie czoła pracowali dla tego człowieka za zbyt niskie wynagrodzenie z
którego nie mogą wyżywić swoich dzieci i nie mogą sobie pozwoli na lekarstwo, czy lekarza.
Ci milionerzy wzbogacają się kosztem ludzi, którzy pracują na nich i na ich wygody w
warunkach nieludzkich i pomimo ciężkiej pracy finansowo cierpią niedostatek.
"(10) Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest
nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
Zarządca okazał się nieuczciwym w oczach bogacza, dlatego go wyrzucił z pracy, bo był mu
niewierny. Ale w oczach Boga owy zarządca był wiernym, bo Pan Jezus nakazał brać z niego
przykład. Zarządca bronił i praktykował sprawiedliwość Bożą, którą bogacz miał w nienawiści.
I dalej mówi Pan Jezus: (11) Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się
wierni, prawdziwe dobro
kto wam powierzy?
(12) Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
Do kogo tak ma prawdę należy dobro bogacza? W oczach ludzi i światowej sprawiedliwości,
oczywiście do bogacza, ale w oczach Boga i Bożej sprawiedliwości wszystko należy do Boga
Ojca. Zarządca rozumiał to że nic na ziemi nie należy do ludzi oprócz ich własnych dusz. A
wszystkie
dobra pochodzą od Boga, jak człowiek z nich korzysta i jak nimi zarządza - zda przed Bogiem
rachunek w dniu ostatecznym.
W dniu ostatecznym tak bogacz jak i zarządca staną przed Bogiem i zdadzą rachunek z życia i
z tego jak gospodarzyli własnością Boga, tym wszystkim czym zarządzali, co posiadali i co
było pod ich autorytetem i na ich odpowiedzialności.
Bo obaj rządzili cudzym dobrem na ziemi, to znaczy dobrem Bożym. Bogacz okaże się
zachłannym samolubem, a zarządca okaże się miłosiernym sługą Bożym i Bóg mu powierzy w
życiu wiecznym jego prawdziwą własność w królestwie Bożym.
Bogacz zbierał sobie bogactw na ziemi, które rdza i mól niszczy, a zarządca zbierał sobie
skarby w niebie.
Mateusz 6:19-20
"Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują
się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie
złodzieje nie włamują się i nie kradną."
Dla wyjaśnienia dodam, ze zarządca nie wkradał się i nie kradł, ale zarządzał, czyli wykonywał
pracę mu powierzoną, ale wykonywał ją niezgodnie z wymaganiami bogacza, ale zgodnie z
własnym sumieniem i tym co uważał słuszne w oczach Boga, prawdziwego Właściciela.
Dlatego jak Polacy ukrywali żydów, musieli kłamać i nawet kraść, aby ratować życie własne, lub
drugiego człowieka i tacy którzy podejmowali się tak wielkiego ryzyka łamali prawo, bo kłamali i
kradli, ale uznani zostali przez kościół za bohaterów, a nawet świętych. Oczywiście ryzykowali
swoim życiem, ale każdy kto kradnie, aby nakarmić biedaka, albo kłamie, aby ulżyć w cierpieniu
biedaka jest bohaterem łamiącym prawo ludzkie dla zachowania większego prawa, którym jest
miłość bliźniego i Boże prawo sprawiedliwości. Bo dla zachowania prawa miłości bliźniego.
Bóg Ojciec przebaczając nam nasze grzechy, te które popełniliśmy z samolubstwa. lub z
zazdrości, lub z zemsty, On łamie własne prawo, bo prawo Boże nakazuje karę za grzech. Ale
nawet w wypadku naszych złych motywacji łamania prawa Pan Bóg nas dalej kocha i z powodu
Jego miłość dla nas, okazuje nam miłosierdzie i eliminuje, czyli przekreśla karę za grzech.
Bez miłosierdzia miłość stała by się ofiarą prawa i prawo byłoby wrogiem miłości.
Miłosierdzie godzi Miłość z Prawem, a dzięki Miłosierdziu Prawo oddaje pokłon Miłości.
Mateusz 12:1-7
"W tym czasie przechodził Jezus pewnego szabatu przez pola między zbożami. Uczniowie
Jego, ponieważ byli już głodni, poczęli zrywać kłosy i jeść [ziarna]. Widząc to faryzeusze
powiedzieli: Popatrz, uczniowie twoi czynią to, czego nie wolno czynić w szabat! Lecz On im
odpowiedział: Czyż nie czytaliście, co czynił Dawid i jego towarzysze, gdy im głód dokuczał? O
tym, jak wszedł do domu Bożego i jak zjedli chleby pokładne, właśnie te chleby, których nie
wolno było spożywać ani jemu, ani towarzyszom jego, lecz tylko kapłanom? Albo czy nie
czytaliście również w Prawie, że właśnie w dzień szabatu kapłani łamią szabat, i to w świątyni,
będąc przy tym bez winy? Otóż oświadczam wam, że jest tu ktoś większy od świątyni.
Gdybyście zrozumieli, co znaczą słowa: Miłosierdzia pragnę, a nie ofiary, nie potępialibyście
ludzi, którzy są bez winy."
W tych słowach Pan Jezus wywyższa miłosierdzie ponad prawo, która żąda ofiary. Za grzech
Prawo Boże domagało się ofiary, a domaga się tam, gdzie nie ma zasługi miłosierdzia. Gdzie
nie ma miłosierdzia tam musi być ofiara. Gdzie nie ma miłości tam jest potępienie. Prawo zabija
miłość bez miłosierdzia, natomiast miłosierdzie ratuje miłość przez prawem. Dlatego Pan Bóg
pragnie miłosierdzia a nie ofiary.
Kto nie praktykuje miłosierdzia, miłosierdzia nie dostąpi i on sam stanie się na koniec ofiarą
potępienia.
Zbawienie jest aktem miłosierdzia Bożego wobec nas grzeszników na wskutek żalu za
grzechy, którzy dostąpiliśmy miłosierdzia po to, aby umrzeć dla grzechu i dla prawa i aby odtąd
żyć według miłosierdzia Bożego.
Na tym polega zbawienie, że kto nosi miłosierdzie Boże w sobie, ten już nie podlega prawu. O
tym pisze apostoł Paweł do Rzymian:
Rzymian 6:14-16
"Grzech bowiem nie powinien nad wami panować, bo nie znajdujecie się już pod Prawem,
lecz pod łaską. Cóż zatem? Czy mamy grzeszyć dlatego, że nie jesteśmy pod Prawem lecz
pod łaską? Ależ nigdy. Czy nie wiecie, że czemu służycie z uległością, tego też stajecie się
niewolnikami: Czy to grzechu, który wiedzie ku śmierci czy też posłuszeństwa [Bogu], które
zapewnia sprawiedliwość?"
Kto żyje pod prawem łaski ten już nie podlega prawu, bo łaska, czyli miłosierdzie rządzi jego
postępowaniem, pełnym miłości Boga i bliźniego i taki człowiek już nie grzeszy, bo miłość i
sprawiedliwość Boża jest jedyną mocą i motywacją jego życia. On już nie żyje dla siebie, ale
dla Tego, Który za niego został ukrzyżowany Jezusa Chrystusa, Który był i jest źródłem
miłosierdzia - wody życia, która daje życie wieczne:
Jan 4:14
"Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu
dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu."
I to jest różnica między prawem litery, a prawem Ducha, które udziela nam Chrystus, czyli
przykazaniami Mojżesza zapisanymi na papierze a prawem Miłosierdzia pisanym przez Ducha
Św. na sercach ludzkich. Na przykazaniach Mojżesza opierała się cała religijność faryzeuszy,
którą Pan Jezus potępił, bo nie zawiera ona miłości bliźniego i miłosierdzia.
Nie znaczy to, że w przkazaniach Mojzesza Pan Bóg pominął o Miłosierdzi, oczywiście, ze nie, ale Mojżesz zapisał w księgach Tory i pokolenia Izraelskie potem czytały prawo litry i wszyscy Robini interpretowali ksiegi Mojzesza tak jak im pasowało według ich zachlannosci, pychy i milosci wlasnej. Bo z powodu ich pychy Pan Bóg nie mógł ich namaścić Duchem, aż do czasu Zbawiciela Pana, Jezusa Chrystusa. Dopiero po złożonej ofierze Chrystusa i po zmartwychwstaniu Duch Swięty zeslany został Duch Swięty:
J 16:7
"Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was."
(8) On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. (9) O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; (10) o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; (11) wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony. (12) Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz /jeszcze/ znieść nie możecie. (13) Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy."
Oto Ofiara Chrystusa otworzyła Nowe Przymierze, otworzyła niebiosa i miłosierdzie zostalo wylane na świat wraz z Duchem Őwiętym dla tych, ktorzy poprzez żal za grzech otworzą się na działanie Miłosierdzia Bożego.
2.Koryntian 3:6
"On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz
Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia."
8) Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata
roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości."
Bogacz i zarządca byli synami tego świata, czyli zupełnie niewierzącymi ludźmi, a synami
światłości w tej aluzji są faryzeusze do których Pan Jezus to wypowiadał, bo faryzeusze się za
takich podawali. Zarządca według bogacza oczekiwań źle zarządzał, ale na koniec sam
przyznał, ze zarządca roztropnie postąpił, a wiec na koniec przyznał że słusznie postąpił,
chociaż nie było to na jego korzyść to jednak sam tak samo na jego miejscu by postąpi, bo
przecież go pochwalił. Ale o faryzeuszach czytamy w następnym zdaniu, że
"(14) Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego"
Czyli ci co nie znają Boga i prawa potrafią z natury i sumienia poznać co jest słuszne, a
synowie, czyli ci co uważają się za dzieci Boże, znając Pisma i prawo nie potrafią odnaleźć
drogi do królestwa Bożego i nie rozumieją, że tylko miłosierni, miłosierdzia dostąpią, nie
rozumieją co to jest miłosierdzie i na czym ono polega. Właśnie to mówi apostoł Paweł:
Rzymian 2:14
"Kiedy bowiem poganie, którzy nie mają Prawa, idąc za naturą czynią właśnie to, co nakazuje
Prawo, to ludzie ci, nie posiadając Prawa, sami dla siebie są Prawem.
Dają dowód, że treść Prawa jest wypisana w ich sercach, przy czym sumienie ich jest niczym
świadek, który w myślach oskarża ich lub bierze w obronę,(15)
Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna
wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach
Bożych."
Dla faryzeuszów wierność bogaczowi była rzeczą wielką, tak z resztą jak i w oczach bogacza,
ale Dla Boga jest to obrzydliwością. Bo wierność bogaczowi oznacza wyzysk, ucisk i
zalegalizowane okradanie biednego, sieroty i wdowy.